Gość 04.08.2022 21:15

Szczęść Boże
Od dłuższego czasu mam takie podejście złe do wiary, po prostu traktuje to jak przykry obowiązek. Chodzenie do kościoła czy modlitwa rano i wieczorem to coś co czuje że muszę zrobić. Modlitwa to zwykła regułka byle grzechu nie było. Same nakazy albo zakazy według mnie są, wieczny strach czy czasami to co robię nie jest grzechem ciężkim. Prosiłabym o radę co mogę zrobić aby to nastawienie się zmieniło?
Dziękuję

Odpowiedź:

Hmm... Wydaje mi się, że warto a swoje praktyki religijne spojrzeć jak na... zaszczyt. To przecież zaszczyt móc co dzień zwracać się do Boga, prawda? To zaszczyt móc uczestniczyć wespół z wybraną grupą rozumiejących o co chodzi co tydzień wielbić Boga w Kościele podczas Eucharystii, nie? A przykazania...

Mnie się wydaje, że życie zgodnie  z przykazaniami to coś pięknego. Nie chcę oddawać czci różnorakim bożkom, nie chcę nie szanować Boga, nie chcę zmuszać innych do niedzielnej pracy, a i sam chcę Boga wielbić odpoczynkiem. Chcę modlić się za rodziców (moi już zmarli), nie chcę nikogo krzywdzić, nie chcę zdradzać żony czy być uwikłany w nieczystość, nie chcę zabierać innym co nie moje, nie chcę okłamywać ludzi, rzucać fałszywe podejrzenia i nie chcę pożądać tego, czego pożądanie przyniesie tylko pustkę. Wymieniłem tu 10 przykazań: widzisz to? To zobacz jeszcze TUTAJ

J.