Gość 06.02.2022 11:38

Mówi się często że heroizm nie jest obowiązkowy ale:
W Katechizmie Kościoła Katolickiego w punkcie 1756 czytamy: Błędna jest więc ocena moralności czynów ludzkich, biorąca pod uwagę tylko intencję, która je inspiruje, lub okoliczności (środowisko, presja społeczna, przymus lub konieczność działania itd.) stanowiące ich tło. Istnieją czyny, które z siebie i w sobie, NIEZALEŻNIE OD OKOLICZNOŚCI I INTENCJI, są zawsze bezwzględnie niedozwolone ze względu na ich przedmiot, jak bluźnierstwo i krzywoprzysięstwo, zabójstwo i cudzołóstwo. Niedopuszczalne jest czynienie zła, by wynikło z niego dobro.

Wynika z tego że w wypadku 4 wymienionych grzechów zasada : ‘‘Jeśli zły czyn jest niedobrowolny nie ma grzechu ciężkiego’’ nie ma tu zastosowania. Wszystkie wymienione są zawsze ciężkie, a heroizm by nie zgrzeszyć jest w tych 4 przypadkach OBOWIĄZKOWY -czy tak? Myślę że tak bo jak sobie wyobrażam co Pan Jezus zrobiłby pod takim przymusem - odpowiedź jest prosta… Pytam bo chciałbym odnieść się do pytania Michał 08.01.2022 18:10 gdzie była mowa o dobrowolności czynu.. Co innego dać łapówkę będąc przymuszonym, np. ratując życie na wojnie a co innego zabić kogoś bo ktoś nam tak każe przykładając nam pistolet do głowy….Tak samo prostytucja - wg Katechizmu wychodzi na to że nigdy nie będzie grzechem lekkim no chyba że ktoś w sposób niezawiniony ma zniekształcone sumienie?

Odpowiedź:

Sprawa jest dość prosta, ale trzeba rozwikłać tu pewne supły, które w odbiorze pytającego sprawiają, że wszystko wydaje się tak skomplikowane....

Po pierwsze materia czynu i intencja. Czyli co się konkretnie zrobiło i z jaką intencją, co ktoś chciał zrobić. Jest oczywiście kolosalna różnica między sytuacją, kiedy brzuch kroi komuś chirurg, np, przy operacji wyrostka robaczkowego, a tą, w której brzuch kroi komuś bandzior w ciemnym zaułku. Jest oczywistym, że tę samą materialnie czynność - krojenie brzucha - w obu wypadkach traktujemy zupełnie inaczej. Podobnie będzie np. z "prowadzeniem samochodu". W normalnych okolicznościach robi się to po to, żeby się (lub kogoś czy coś) przemieścić. Ale ktoś może "prowadzić samochód" żeby kogoś przejechać, prawda? To dlatego często ważne jest nie tylko co konkretnie człowiek robił, ale z jaką intencją.

Po drugie, czyny "zawsze bezwzględnie niedozwolone ze względu na ich przedmiot", niezależnie od intencji. W katechizmie wymieniono kilka z nich: bluźnierstwo i krzywoprzysięstwo, zabójstwo i cudzołóstwo. Wyłączmy na razie z tego zestawienia zabójstwo. Wszystkie pozostałe są zdecydowanie i bez względu na okoliczności złe, prawda? Nie wolno bluźnić, by ratować życie, nie wolną fałszywie pod przysięgą kogoś oskarżać, nawet jeśli temu komuś należałaby się kara za jakieś inne czyny, o które w tej chwili nie jest posądzany. Ot, gdyby fałszywie zeznawać przeciwko jakiemuś handlarzowi narkotyków, próbując go wsadzić do więzienia za zabójstwo. Albo i odwrotnie: zabójcę za to, że handlował narkotykami. Tak nie wolno. Podobnie nie wolno cudzołożyć licząc np, na to, że przez to znajdzie się nowego ojca dla swoich dzieci. Cel nie uświęca środków - napisano w katechizmie zaraz potem. Nie wolno czynić zła (bluźnierstwo, krzywoprzysięstwo, cudzołóstwo) nawet po to, by osiągnąć jakieś dobro.

A co z tym zabójstwem? To kwestia rozumienia znaczenia tego słowa. Nie każde pozbawienie życia jest zabójstwem, morderstwem. Nie jest mordercą np. antyterrorysta, który uwalniając uprowadzonych zabije tego, który ich przetrzymywał. Dodajmy zabije, bo nie miał innej możliwości ich uratowania, tu też istotne jest, żeby działanie było proporcjonalne do zagrożenia. Nie jest też zabójcą policjant, który strzela do uzbrojonego napastnika, zwłaszcza gdy ten strzela do innych, niewinnych ludzi. Chodzi więc o to, ze przez zabójstwo rozumiemy CELOWE i NIESPRAWIEDLIWE pozbawienie kogoś życia, a nie każde, bez względu na okoliczności. O ile więc nie każde pozbawienie kogoś życie jest czynem "zawsze niedozwolonym ze względu na przedmiot" to już zabójstwo tak.

Po trzecie, świadomość i dobrowolność. Koniecznie trzeba je odróżnić od intencji. Intencja wpisuje się niejako w sam czyn, sprawia że jest tym, czym jest. Ot, owo pozbawienie życia i zabójstwo: tu widać bardzo wyraźnie o co chodzi z tą intencją. Natomiast świadomość i dobrowolność to okoliczności towarzyszące konkretnemu działaniu z taką a taką intencją. Świadomym trzeba być dwóch rzeczy:

a) że coś robię; np. gdy ktoś śpi nie może działać świadomie; podobnie bywa z alkoholem i narkotykami, ale tu dochodzi jeszcze sprawa tego, że mogły być świadomie i dobrowolnie użyte, a więc człowiek musiał założyć, że pod ich wpływem może zrobić coś złego; ale gdyby został nimi odurzony podstępem, to oczywiście nie moglibyśmy mówić, że  jego winą jest, ze się do takiego stanu doprowadził

b) i że to co robię jest złe; np. kiedy ktoś zamyka drzwi do sklepu i nie wie, że w środku ktoś jeszcze został trudno powiedzieć, że świadomie kogoś uwięził' on nie wiedział, że ta zazwyczaj normalna czynność w tej sytuacji jest czymś złym; nie miał świadomości, że popełnia zło. Podobnie może być w przypadku dzieci czy osób umysłowo ociężałych: robiąc coś złego nie zawsze wiedzą, że to co robią jest złe.

A dobrowolność? Bez wchodzenia w szczegóły: przymus może pochodzić z zewnątrz i może być zarówno psychiczny jak i fizyczny, ale może też pochodzić z wnętrza człowieka: nałóg, działanie kompulsywne itd. W przypadku przymusu wewnętrznego, jak w przypadku świadomości upojnego alkoholem, nie ma jednak łatwego tłumaczenia się i rozgrzeszania: ważna jest też oczywiście także to, że do takiego stanu się doprowadził i co robi, żeby z tego wyjść.

Po czwarte, heroizm... Musze przyznać, że nie bardzo rozumiem, skąd się tu przyplątał. Na pewno nigdy nie jest obowiązkowy. Już wytłumaczyłem: pozbawienie kogoś życia nie jest tożsame z morderstwem. Jeśli ktoś nie widzi innego sposobu na uratowanie swojego życia, jak zabicie niesprawiedliwego napastnika, nie jest zabójcą. Nikt nie nakazuje mu heroizmu, jakim byłoby ofiarowanie swojego życia dla uratowania życia napastnika. Ale oczywistym jest, że to, ze człowiek nie będzie bluźnił przeciw Bogu, że nie będzie mordował, że nie będzie cudzołożył czy fałszywie oskarżał nie jest żadnym heroizmem, ale zwyczajnym wymogiem moralnym.

J.