Gość 19.09.2020 20:35

1.Skąd człowiek ma wiedzieć czy jest powołany dożycia zakonnego ?
2.Jeśliby człowiek był powołany do życia zakonnego to czy w innym stanie nie jest w stanie się zbawić wg nauczania Koscioła- czy takiego nauczania koscioła nie ma?

"Przytaczam tekst interesującego listu o tytule ‘Odpowiedź młodzieńcowi proszącego o radę odnośnie stanu życia jaki musi wybrać’, napisany przez św. Alfonsa Marię di Liguori.

Czytam w twym liście, że od dłuższego czasu czujesz natchnienie od Boga, by zostać zakonnikiem, ale zrodziły się w twych myślach liczne wątpliwości, a szczególnie taka, że mógłbyś zostać świętym również w świecie, nie zostając zakonnikiem. Odpowiadam pokrótce na twój list, ponieważ gdybyś życzył sobie dłuższy list, możesz przeczytać moją broszurę wydaną i zatytułowaną “Ostrzeżenia odnośnie powołania zakonnego” gdzie obszernie omówiłem tę materię. Zatem piszę tu jedynie w skrócie, iż wybór stanu życiowego jest ogromnie ważny, gdyż od niego zależy wieczne zbawienie. Ten kto wybiera stan, do którego go Bóg powołuje, łatwo się zbawi; a kto nie jest posłuszny Bożemu powołaniu, ciężko się zbawi, wręcz będzie moralnie rzeczą niemożliwą, by się zbawił. Większość tych, którzy się potępili, doprowadzili do tego, gdyż nie odpowiedzieli na Boże wezwanie.

Toteż abyś mógł wybrać ów stan, który ci będzie najpewniejszy do uzyskania życia wiecznego, ważnego dla nas wierzących, rozważ to, że twa dusza jest wieczna a jedynym celem, dla którego Bóg umieścił cię w tym świecie z pewnością nie było to, abyś zdobywał rzeczy i zaszczyty na tej ziemi, czyniąc w ten sposób życie wygodnym i przyjemnym, ale to, abyś świętymi cnotami zasłużył sobie na życie wieczne: finem vero vitam aeternam. W dniu sądu na nic zda ci się ulepszony dom czy uzyskana pozycja w świecie. Dobrem dla ciebie będzie to, że służyłeś i miłowałeś Jezusa Chrystusa, który będzie twoim sędzią."
https://powolanie-zakonne.blogspot.com/2019/12/oddac-swoje-zycie-jezusowi.html

Odpowiedź:

Otóż to. Skąd człowiek ma wiedzieć? O ile Bóg jasno powiedział, że chce wiary w Jego Syna, Jezusa Chrystusa, o ile jasno postawił wymagania dotyczące moralności, o tyle żadnemu człowiekowi, z wyjątkiem Apostołów, nie powiedział, do czego ich powołuje. Stąd też trudno by Bóg karał człowieka za to, że niewłaściwie swoje powołanie odczytał. Zwłaszcza że dając człowiekowi łaskę sakramentu - kapłaństwa czy małżeństwa - niejako potwierdza ten jego wybór. 

Powołanie trzeba rozeznawać. W swoim sercu, nieraz prosząc także o pomoc innych. Ostatecznie o prawdziwości powołania decyduje Kościół - przez przełożonych seminaryjnych czy zakonnych, którzy dopuszczają do święceń/ślubów, albo i nie. Jeśli święty pisze - jak zacytowałeś - że zbawienie człowieka odrzucającego powołanie jest trudne albo i wręcz "moralnie niemożliwe" to chodzi raczej o sytuację, gdy owo odrzucenie jest elementem szerszego odrzucenia Boga. A nie samego wyboru czy zostać zakonnikiem czy nie.

Zwróć zresztą uwagę: natchnienie, by być księdzem cz zakonnikiem bardzo łatwo pomylić z nerwicowym przeświadczeniem, że Bóg wzywa, choć nie jest to prawdą. Decyzja o wyborze drogi życiowej nie może wynikać z lęku, że Bóg chce tego czy owego, ale z dojrzałej oceny własnych predyspozycji i możliwości w tym względzie. A to znaczy,że trzeba też wziąć pod uwagę, czego się w życiu chce, w czym człowiek czuje, że będzie się dobrze realizował. Ot: jeśli człowiek ma kłopoty z życiem w czystości, jak może ślubować Bogu, że tak będzie żył? Czy nie lepiej dla niego, jeśli będzie żył w małżeństwie, w którym łatwiej o opanowanie niewłaściwego pożądania? Czy nie lepiej dla Kościoła także, jeśli miałby być księdzem/zakonnikiem wiecznie żałującym i z tego powodu zgorzkniałym, że nie wybrał drogi małżeństwa i rodziny? Jaki pożytek z takiego księdza/zakonnika?

J.