Gość 02.04.2020 12:41

Czy objawienia św siostry faustyny sa uznane przez kosciol katolicki tak jak uznane sa objawienia z fatimy ?

Czy te objawienia są uznane przez koscioł, bo je jakis swiety mówił ???

"Następne opowiadanie, które pochodzi od św. Wincentego Ferreriusza, pokaże wam, co możecie myśleć na ten temat. Relacjonuje on, że pewien archidiakon z Lyonu we Francji zrezygnował ze swoich obowiązków i wycofał się w odludne miejsce, aby czynić pokutę. Człowiek ten zmarł tego samego dnia i tej samej godziny, co św. Bernard z Clairvaux. Po śmierci ukazał się on swojemu biskupowi i rzekł do niego: „Wiedz, Wasza Ekscelencjo, że w tej samej godzinie, w której odszedłem z tego świata, zmarły również trzydzieści trzy tysiące ludzi. Z całej tej liczby Bernard i ja poszliśmy do nieba bez zwłoki, trzech innych poszło do czyśćca, a wszyscy pozostali poszli do piekła”.Nasze kroniki opisują wydarzenie, które jest nawet bardziej przerażające. Jeden z naszych braci, dobrze znany ze swojej nauki i świętości, głosił kazania w Niemczech. W tak sugestywny sposób przedstawiał on brzydotę grzechu nieczystości, że pewna kobieta upadła z żalu [jak] martwa na oczach wszystkich. Po chwili, gdy powróciła do życia, powiedziała: „Gdy stanęłam przed Bożym trybunałem, sześćdziesiąt tysięcy ludzi przybyło [tam] ze wszystkich stron świata; z całej tej liczby troje zostało zbawionych poprzez pójście do czyśćca, a cała reszta została potępiona”.https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/2445

Odpowiedź:

Nauczanie Kościoła opiera się na objawieniu, które przyniósł nam Jezus Chrystus. Objawienia prywatne mogą być w jego pobożności brane pod uwagę, jeśli stwierdzi ich prawdziwość. Nie uzna jednak tego, jeśli są sprzeczne z objawieniem przyniesionym dwa tysiące lat temu przez Jezusa Chrystusa.

Pan Jezus nie mówił ilu ludzi będzie zbawionych, ilu potępionych. Przypowieść o wąskiej ścieżce czy wąskiej bramie prowadzącej do zbawienia, choć sugeruje że niewielu tę wąską drogę znajduje, dotyczy w zasadzie wyboru drogi Chrystusa i odłączenia się od nauki Żydów, nie kwestii zbawienia czy potępienia. Kościół więc też nie wypowiada się na temat tego, czy łatwo czy trudno jest dojść do nieba. Proszę jednak zwrócić uwagę: skoro mówimy, że Chrystus umarł za nasze grzechy, skoro mówimy, że Bóg chce naszego zbawienia... To po co byłaby ta bolesna śmierć Jezusa. gdyby miała zbawić tylko nielicznych? Czy Bóg, który by na rzecz diabła utracił powiedzmy 99 procent ludzi nie byłby tak naprawdę przegranym?

Oczywiście możliwość potępienia się istnieje. Musimy tę możliwość traktować na serio. Ale możemy też żywić nadzieję, ze jeśli wierzymy w Jezusa, który usprawiedliwia grzesznika, to osiągniemy niebo. Nie dzięki swoim zasługom, ale łasce danej przez Chrystusa....

Myślę jednak, że wszelkie przedstawianie sprawy tak, że niewielu jest zbawionych a wielu potępionych, może dawniej mobilizowało ludzi do nawrócenia. Dziś tak naprawdę dziś przyczynia się do tego, ze ludzie uznają, że nie ma sensu pójść za Jezusem. Bo i tak nic to nie da... Jeśli Bóg tak kocha świat, ze poświęcił za ten świat swojego syna, to potępienie prawie wszystkich byłoby Jego klęską. A jeśli jest zwycięzcą, to musi faktycznie zwyciężać. 

J.