Gość 14.12.2019 21:37

Szczęść Boże, trzy kwestie:

1. Czy przeczytanie streszczenia zamiast lektury może być uznane za grzech, np. zaniechania lub kłamstwa? Jeśli tak, to jaka jest jego waga? Nie mówię o sytuacji, gdy ktoś pyta mnie, czy przeczytałem lekturę, a ja odpowiadam twierdząco - wtedy to oczywiste...

2. Co z nauką, odrabianiem zadań w niedzielę? Z jednej strony mogłem to zrobić wcześniej, z drugiej - nauka grzechem?

3. Postaram się opisać problem dość zwięźle - od ponad roku rozmawiam z kimś przez internet. Normalna relacja, czasem bliższa, czasem tylko na zasadzie: "co słychać?" Jednak na początku "znajomości" okłamałem tę osobę - nie na rękę było mi to, by znała moje prawdziwe personalia. I teraz jest tak: z jednej strony każdy ma prawo do tajemnicy, z drugiej zrobiłem to dla własnej korzyści, z własnej, niepezymuszonej woli i mam wrażenie, że gdybym tego nie zrobił wszystko mogłoby się potoczyc trochę inaczej. Czy jest to grzech kłamstwa? Jeżeli tak, to powinienem chyba o tym tej osobie powiedzieć, wszakże każda rozmowa z nią jest podszyta kłamstwem, więc nawet po wyspowiadaniu się z tego jednorazowo, zaraz znowu bym zgrzeszył... Nie chcę tego robić, bo nie wiem, jak ten ktoś zareaguje...

Z Panem Bogiem, błogosławionych świąt.

Odpowiedź:

1. Na pewno nie widziałbym tu ciężkiego grzechu.

2. Najlepiej unikać uczenia się w niedziele, ale za grzech ciężki uznać to trudno. Nie jest to zajęcie mocno przeszkadzające w świętowaniu. To nie to samo, co wielkie porządki czy budowanie domu.

3. Nieprawdziwe personalia... Jeśli przedstawiłeś się jako Edek a masz na imię Adam, to nie ma problemu. Chyba że podszywasz się pod konkretną osobę. Podobnie jeśli powiedziałeś, że uczysz się w szkole A a uczysz się w szkole B. Ale jeśli kłamstwo dotyczy płci, wieku, to już poważniejsza sprawa... Zdecydowanie lepiej tego nie robić, bo takie kłamstwa ranią...

J.