Gość 18.09.2019 18:38

Szczęść Boże.

Czy to, że dzieje się coś złego komuś albo, że w ST Pan Bóg zlecał zabicie kogoś (a może i sam zabijał ? albo przez ludzi, przez anioła śmierci ? ) i nie zapobiegał tym rzeczom (ale chciał ich może nawet ? ) świadczy o tym, że nie jest Dobry? Ja wierzę, że jest Dobry, bo On sam tak powiedział o Sobie, a ja Jego Słowu ufam, że mówi prawdę, tylko tego nie rozumiem, nie rozumiem tej Dobroci. I idąc dalej - czy to, że:
- jeśli celem, może nie powiem, czynienia przez Boga Zła, że i On sam czyni jakieś Zło [ta sprawa zabijania],
- jeśli celem ignorowania,
- jeśli celem dopuszczania,
- jeśli celem zlecania,
przez Boga jakiegoś może nie zła, ale nazwijmy to „trudnych rzeczy, cierpienia”, jest jakieś dobro (dla stworzeń, dla Niego samego może ?) i ten cel dobry będzie zrealizowany w jakiejś przyszłości, to czy idąc dalej, to dodatkowo świadczy o tym, że idzie On po trupach do celu, byle osiągnąć to jakieś dobro? Po trupach stworzeń?

I rzeczywiście, osiągnął ostatecznie, ale po trupie Swojego Syna, Pana Jezusa? Sam Bóg poniósł śmierć, sam umarł by osiągnąć ten cel? Jaki cel? Dobro dla Siebie/stworzeń? Zatem jest to działanie celowe, by osiągnąć cel, bez względu na koszty? I stworzenia też w tym uczestniczą?

Czy może raczej nie było nigdy celu, a reakcje Pana Boga na to co się dzieje? Był zaskakiwany? A może wiedział, nie był zaskakiwany, ale to jakoś trudno wytłumaczyć? Może kluczem jest wolna wola stworzeń? I to wolna wola stworzeń dała ten cel, i powodowała, że był tak powoli realizowany i właśnie po trupach? Ale nie były te trupy celem Pana Boga, ale reakcją na wolną wolę stworzeń? Myśmy te trupy sprowadzili i przyczynili się do nich? I dopuszczenie do tych trupów przez Pana Boga w cale nie świadczy o tym, że to On realizuje swój cel po naszych trupach, ale że On reaguje i jego reakcja i czyn są zbawiające?

Odpowiedź:

Tyle tu szczegółowych pytań, że nie jestem w stanie tego ogarnąć. Odpowiem więc inaczej. Chodzi o to, że Bóg jest Panem życia i śmierci. Wcześniej czy później każdy z nas umiera. To konsekwencja grzechu pierworodnego. Bóg ciągle decyduje, że ktoś musi umrzeć. Z powodu i bez powodu. Taka po prostu jest kolej rzeczy.

Czy Bóg jest okrutnikiem? Przede wszystkim trzeba pamiętać, że nasze życie tu, na ziemi, nie jest wszystkim. W chwili śmierci rozpoczynamy nowe życie. Podejrzewam, że wszystkim którzy są w niebie to nowe życie podoba się znacznie bardziej niż ich ziemskie życie. Podobnie i ci, którzy oczekują na niebo w czyśćcu; wiedzą, są już pewni, że będą żyli w szczęściu bez końca. Po drugie, warto pamiętać, że nawet czyjaś gwałtowna śmierć z powodu jakiegoś grzechu nie oznacza koniecznie potępienia. Nawet jeśli w Starym Testamencie Bóg kazał zabijać, to przecież życie ludzkie zmieniło się wtedy, ale nie skończyło. Warto przy tym pamiętać, że ludy Kanaanu miały bardzo okrutne obyczaje, o czym kilka razy w Biblii czytamy: składali w ofierze dzieci. Dziś pewnie niejeden pytałby, dlaczego Bóg to toleruje. A jak nie tolerował, też źle, bo kazał zabijać...

Podsumowując. W rozważaniach o tym, dlaczego Bóg pozwala na śmierć nie wolno zapominać o życiu po śmierci. Bez tego równanie jest po prostu niepełne, a wyciągnięte wnioski - obarczone dyskwalifikującym błędem.

J.