Gość 01.09.2019 18:58

Mam następujące pytanie, a w zasadzie to chciałem się upewnić. Jeżeli jakaś gra towarzyska zakłada element wprowadzania przeciwnika w błąd - blef (poker, brydż, szachy), to nie jest to kłamstwo?
Drugie pytanie dotyczy sytuacji skrajnej jaką jest wojna. W czasie II Wojny Światowej alianci przeprowadzili tzw. operację Fortitude - był to cały złożony i misterny plan wprowadzenia Niemców w błąd co do prawdziwych planów lądowania w Normandii. Ludzie prowadzili np. rozmowy przez radio, zawierające nieprawdziwe informacje, tylko po to by zostały podsłuchane i źle zinterpretowane. Rozkładano makiety czołgów itp., by zmylić samoloty zwiadowcze. Czy takie działanie można uznać za uprawnione?

Odpowiedź:

W szachach raczej trudno wprowadzić przeciwnika w błąd. Przecież widzi szachownicę. Może czegoś nie zauważyć, ale na tym polega gra, by widzieć. W brydżu w zasadzie chyba też...

Blefowanie w grach, których istota polega na blefowaniu nie jest grzechem. Wiadomo, taka gra. Natomiast blefowanie w sytuacji wojny... Mam ochotę zapytać: nie masz poważniejszego problemu? Serio. Przecież wojna to cała masa różnych problemów moralnych, wśród których wprowadzanie w błąd wywiadu przeciwnika to sprawa zupełnie marginalna. Chodzi o ludzkie życie, nieraz, jak w czasie II wojny, życie całych społeczeństw. Jakie znaczenie moralne ma tu to, czy wprowadzi się przeciwnika w błąd czy nie? Gdy chodzi o obłudę dyplomacji w czasach przedwojennych, to jeszcze to ma spore znaczenie, ale w czasie wojny? Przecież to nie są wojny rycerstwa, toczące się według honorowego kodeksu. Jakie znaczenie ma mistyfikacja, skoro pozwala ocalić dziesiątki tysięcy ludzkich istnień?

J.