Gość 09.07.2017 11:57

Księga Kapłańska:
"Mężczyzna, który obcuje cieleśnie z kobietą w czasie jej miesięcznego krwawienia i odsłania jej nagość oraz obnaża źródło jej upływu krwi, a ona też odsłoni źródło upływu krwi swojej, to oboje zostaną wytraceni spośród swego ludu." Poważnie?
Nie mogę tego pojąć. Bóg, który nas tak kocha i rozumie zakazuje współżycia z żoną podczas jej miesiączki "bo tak"? Kto zostaje wtedy skrzywdzony? Idą do piekła? Nie rozumiem tego... I proszę nie mówić, że w Starym Testamencie to było inaczej, bo Pan Jezus nigdy nie odwołał tego zakazu w Nowym Testamencie, a wciąż do wielu rzeczy się stosujemy ze Starego Testamentu. I tak jak w 100% rozumiem i się zgadzam, że wszelkie dewiacje są złem, tak taka surowość Boga wobec kobiecej miesiączki (którą sam Bóg "wymyślił") i współżycia w tym czasie (oczywiście mąż z żoną) czyni dla mnie obraz Boga jako takiego, który sobie coś wymyśla, bo tak Mu się podoba i już. A wiem, że Bóg taki nie jest :( Proszę mi to wyjaśnić.

Odpowiedź:

W moich tłumaczeniach Biblii nie ma "wytraceni" a "wyłączeni". 

W przepisach Księgi Kapłańskiej są i takie, których nieprzestrzeganie w innych księgach nie jest poczytywane za grzech. Ot, małżeństwo z dwoma siostrami (że o poligamii, która jest w Starym Testamencie normą już nie wspomnę). Przecież patriarcha Jakub miał dwie siostry za żony...

No ale skoro nie życzysz sobie tłumaczenia, ze Nowy Testament itd.. To nic nie poradzę. I nie będę sobie męczył po próżnicy palców pisząc, co już wiesz, ale nie chcesz przyjąć...

J.