Gość 24.06.2016 10:02

Dzień dobry,

Zachorowałam na raka. W związku z tym, czy mam obowiązek podejmować leczenie? Czy zaniechanie ratowania życia i ograniczenie się do przyjmowania leków przeciwbólowych będzie formą samobójstwa? I jak już umrę, to zostanę potępiona?

Pozdrawiam.

Odpowiedź:

Skonsultowałbym tę decyzję ze spowiednikiem.... Dlaczego? Nie znam konkretów. Jeśli są duże szanse na wyleczenie, to jednak należałoby spróbować. Ale wiem, że leczenie bywa czasem bardzo uciążliwe, bolesne, a przy tym szanse na wyleczenie wielkie nie są. Tylko sobie człowiek dodatkowego bólu zada. Nie uważałbym że trzeba zawsze, koniecznie się leczyć. I nie potępiałbym kogoś, kto z tego zrezygnuje. Zwłaszcza jeśli to nawrót choroby. Ale, tak jak napisałem, nie bardzo powinienem w takich sprawach decydować. Dlatego prosiłbym jednak o omówienie tej sprawy ze spowiednikiem....

Powinienem chyba napisać coś jeszcze, ale nie bardzo wiem co i jak, żeby czegoś głupiego nie palnąć. Dodam więc tylko, że wspomnę o Pani sprawie Bogu na modlitwie...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać