Gość 17.12.2015 15:17

1. Skoro oglądanie horrorów może być furtką do duszy człowieka dla złego ducha, to jak jest to z tzw. dreszczowcami, np. ,,Ptaki"?
2. Czy osoby wyjeżdżające za granicę np. w poszukiwaniu pracy i pozostające tam już na na całe życie, lecz będące w sercu Polakami i patriotami popełniają grzech?
3. W jakim celu podczas końca świata ludzie zmarli wcześniej mają odzyskać ciało, skoro przedtem w niebie i tak będą odczuwać wieczne szczęście?

Odpowiedź:

1. Nie wiem skąd pewność, ze oglądanie horrorów może być furtką do Złego. Ja chyba tak nigdy nie napisałem. Przynajmniej w sposób kategoryczny, że nie i koniec. Bo... Furtką dla złego może być bardzo wiele rzeczy.  Człowiek musi po prostu sam sobie uczciwie udzielić odpowiedzi na pytanie, czy w jego wypadu tak właśnie nie jest. Ot, oglądanie filmów o wampirach. Fascynacja tym gatunkiem może prowadzić do fascynacji złem. Stąd zalecana ostrożność. Ale myślę, że raczej nie jest tak, że oglądanie filmów coś tam wywołuje. Raczej pogłębia problemy, które już człowiek ma... A czy "Ptaki" mogą być furtką do wpadnięcie w sidła zła? Nie wiem.

2. Wyjechanie z Polski nie jest grzechem. O ile oczywiście nie wiąże się z jakimś innym złem, np, z opuszczeniem żony, męża, dzieci itd...

3. Chyba nie "w celu". Człowiek jest po prostu osobą duchowo-cielesną. I bez ciała nie jest do końca człowiekiem. Tylko jakąś istotą duchową...

J.

 

 

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać