Gość 27.06.2014 20:32

Czy w sytuacji, gdy w sklepie nie zostałam dobrze obsłużona, mogę zgłosić uwagi właścicielowi, jeśli wiem, że prawdopodobnie zostaną ukarane i tak mało zarabiające sprzedawczynie a z drugiej strony strasznie przeszkadza mi ich wieczny foch na twarzy, brak podejścia do klienta, czasem nawet drobne oszustwa. Nie reagują na uwagi, wręcz mszczą się za nie. Spróbujcie zresztą w swoich sklepach osiedlowych powiedzieć - proszę o uśmiech, zobaczycie co dostaniecie. Wiem, że ich praca jest ciężka, ale ja też muszę pracować z trudnymi klientami. Co zrobić? zostawić tak jak jest? Czy to jest donos? Czy to jest grzech?

Odpowiedź:

Dałbym spokój, jeśli chodzi tylko o humory sprzedawczyń. Różnie to przecież być może. A problemu z nieuprzejmymi ekspedientkami nie rozumiem o tyle, ze gdzie bym się w sklepie nie pojawił, najczęściej obsługiwany jestem życzliwie. Jeśli nawet nie z uśmiechem na twarzy. Trudno mi przypomnieć sobie, bym, kiedykolwiek w ostatnich dwudziestu paru latach obsługiwany był opryskliwie. Może najważniejsze, by samemu być życzliwym a przynajmniej neutralnym? Przyznaję, gdyby mi ktoś rzucił hasło "proszę o uśmiech" (nie u fotografa), to bym się zirytował...

J.