Gość 11.03.2011 20:51

1) Czy grzechem jest jeśli rodzice nastoletniego, niewierzącego dziecka raz w roku wysyłają je do spowiedzi? Czy jest to bardziej jakieś działanie w stronę nawrócenia, czy przyczynianie się do świętokradztwa? W końcu jeśli dziecko do spowiedzi idzie z musu (aby mieć spokój) to nie ma mowy o żalu czy postanowieniu poprawy (przykładowo spowiada się z nieuczęszczania na Mszę Świętą, ale juz wtedy wie, że zmienić tego nie ma zamiaru) - spowiedź jest nieważna, komunia jest świętokradzka.

2) Czy jeśli podczas spowiedzi nie ma postanowienia poprawy, ale przyjdzie ono po spowiedzi (np. pod wpływem spowiednika czy własnych przemyśleń), to czy jest ona ważna?

Odpowiedź:

1. Do sakramentów generalnie zmuszać nie należy. Ale akurat do spowiedzi - trudno. Wszak można pójść do kościoła i ostatecznie do konfesjonału nie wejść. Nawet jeśli rodzice zmuszają to lepsza rzecz, niż świętokradztwo. Natomiast odrobina przymuszania - do pójścia na Mszę, do chodzenia na religię - nieraz się przydają. Z buntu się wyrasta. I jest do czego wrócić. Byle nie obrzydzić młodemu człowiekowi wiary...

2. Musi przyjść przed rozgrzeszeniem. Dokładnie: żal musi przyjść przed rozgrzeszeniem. Postanowienie poprawy jest tylko jego miernikiem. Wtedy, gdy postanowienie poprawy jest ogólne, a po spowiedzi przyjdzie pomysł na konkret, to oczywiście spowiedź jest ważna...

J.