gosc 09.03.2011 21:36

Mam stałego spowiednika, dużo korzystam z tej posługi, w przeciągu ostatnich 3 latach dużo dobrego wydarzyło się w moim życiu duchowym. Zmieniam sie na lepsze-poznaję to po owocach - cierpliwości do tych co mnie denerwowali, wyzwolenia z nieczystego nałogu, jestem bardziej otwarta, radosna, dowcipna, czego wcześniej bardzo mi brakowało, ale...zastanawiam się czy to wszystko ma podłoże naprawdę czyste i Boże ponieważ... Czasami mam wrażenie że stała spowiedź mobilizuje bo trzeba przyjsć, "rozliczyć sie", podjąć kolejną pracę wewnętrzną i jest w tym dużo czynnika "ludzkiego" - spowiednik się cieszy, ja mam świadomość, że moje życie kogoś obchodzi i to mnie jeszcze bardziej mobilizuje, ale na ile chodzi o Boga? Boję się, że dużo motywacji nie jest "ze względu na Boga" ale po prostu podoba mi się taka wenetrzna praca, wysiłek i poczucie, że bardziej poznaję Boga, siebie i moją z Bogiem relację. Nie wiem czy gdybym przez najbliższych kilka miesięcy musiała chocić do spowiedzi przypadkowo, za każdym razem do innego spowiednika, czy też stać by mnie było na taki wysiłek. Jak rozpoznać czy dzieją się sprawy czysto Boże?

Odpowiedź:

Przede wszystkim nie trzeba rozdzierać szat. Dobrze jest, że jest dobrze. Być może trzeba oczyszczenia intencji, ale można to robić bez radykalnych zmian...

Przede wszystkim wystrzegać by się należało zrezygnowania ze stałego spowiednika. Skoro to coś daje, skoro są postępy, to rezygnacja z niego byłaby chyba po myśli szatana. Na pewno nie należy tego robić. Trzeba też uświadomić sobie, że wartości dobra nie mierzy się jedynie trudem, z jakim jest związane. Człowiek powinien ćwiczyć się w cnotach. A cnota to łatwość w czynieniu jakiegoś dobra. Dobrze więc jest, jeśli czynienie dobra daje radość. Tak być powinno. Tak będzie w niebie. Gdy wiec radość sprawia Ci praca nad sobą, cieszysz się z widocznych postępów, to nic w tym złego. Tak być powinno.

Czy za mało jest w tym motywacji "dla Boga"... Nie znając Cię trudno powiedzieć. Jest jednak łatwy sposób na rozwiązanie tego problemu. Oddaj na modlitwie te swoją radość, satysfakcję Bogu. Niech będzie też radością i satysfakcją samego Boga. Powiedz Mu o swoich sukcesach, powiedz Mu, że się cieszysz z takiego obrotu sprawy, dziękuj za stałego spowiednika. Takie postawienie sprawy - wszystko jest Twoim darem, nawet moje zasługi - na pewno oczyści Twoje intencje...

J.