Gość 03.12.2025 00:46
Bardzo prosiłbym o rozwianie moich wątpliwości na poniższe pytania.
1. Czy grzechem jest jeśli ktoś planuje i kształci się w kierunku wykonywania pracy która przez długie okresy uniemożliwia chodzenie na mszę? Oczywiście nie z tego względu tylko z powodu własnych pasji i zainteresowań. Chodzi mi o prace typu naukowiec na stacji badawczej np. na Antarktydzie, archeolog w Egipcie albo też pracownik na statku wycieczkowym płynącym na bardzo długie dystanse (niektóre wycieczki mogą być dookoła świata i trwają wtedy nawet kilka miesięcy).
2. Czy grzechem jest jeśli ktoś chce się przeprowadzić do kraju gdzie praktycznie nie ma wyznawców chrześcijaństwa (chyba że głównie emigranci) i jest bardzo duża możliwość że w miejscu gdzie by się przeprowadził (czyli nie w jakimś wielkim drogim mieście/stolicy tylko w spokojniejszej i takiej przyjemnej do codziennego życia miejscowości) nie byłoby żadnego kościoła? Z założeniem że taka osoba w ogóle nie zapominała by o Bogu, modliła się, starała się nie grzeszyć a w miarę możliwości np podczas wizyty w miejscu gdzie byłby kościół katolicki poszłaby na mszę? Bo szczerze mówiąc to jestem pewien że istnieje całkiem sporo katolików którzy wiodą chrześcijańskie życie mimo że żyją w miejscu gdzie nie mają możliwości cotygodniowego chodzenia do kościoła.
3. Zastanawia mnie rzecz związana z 7 przykazaniem. Sam raczej nie mam z tym żadnego problemu ale pytam z ciekawości. Bo wiadomo oczywiście że grzechy dzielą się na ciężkie i lekkie, a za lekkie nie grozi nam wieczne potępienie ani też zasadniczo się one nie sumują w ciężki (chyba że, jak Pan już tutaj pisał, w sytuacjach typu regularna kradzież drobnych rzeczy/kwot aż zrobią się z tego większe sumy). Ale też pisał Pan że za grzechy trzeba wprost ludziom zadośćuczynić w przypadku oszczerstwa oraz kradzieży (a jeśli nie da rady skradzionej rzeczy oddać lub coś podobnego to należy spytać spowiednika o tą konkretną sytuację). I tu rodzi się moje pytanie. Czy jeśli ktoś jednorazowo popełni definitywnie grzech lekki kradzieży za groszowe kwoty, np kradzież cukierka albo zwykłego długopisu za 1, góra 2 zł i z tego (bo skoro to grzech lekki to chyba nie musi) się nie wyspowiada ani też (nawet jeśli nie byłoby większego problemu) w ogóle tej rzeczy nie odda to czy może przyjmować komunię i nie pójdzie za to do piekła? Bo to niby "tylko" grzech lekki, ale pisał Pan że za każdą kradzież trzeba zadośćuczynić. Czy jeśli ktoś za jednorazową lekką kradzież nie zadośćuczyni mimo że mógłby bez większych problemów, to czy ma grzech ciężki?
4. Obowiązkiem katolika jest przynajmniej raz w roku przystąpić do spowiedzi. I tu mam pewnie w przypadku 99,9% osób (siebie oczywiście i niestety też) hipotetyczne pytanie. Z pewnością istnieją na całym wielkim świecie ludzie (choćby i ekstremalnie śladowe ilości) , którzy w ciągu roku nie popełnili żadnego grzechu ciężkiego, tylko i wyłącznie jakieś lekkie (lub nawet, jeśli to w ogóle możliwe, żadnego najmniejszego grzechu przez ponad rok). Czy muszą wtedy mimo braku grzechów ciężkich iść do spowiedzi?
Z góry Bóg zapłać za odpowiedzi, pozdrawiam serdecznie Odpowiadającego!
1. Nie. Obowiązek uczestnictwa w niedzielnej Mszy mają ci, którzy mogą w niej uczestniczyć. Nie ma jednak zakazu wybierania takiej pracy, która może na jakiś czas to uniemożliwić. Warto pamiętać wtedy w każdą niedzielę o dłuższej niż zwykle modlitwie...
2. Podobnie jak wyżej.
3. Skoro nie ma grzechu ciężkiego, nie ma też obaw o wieczne potępienie.
4. Tak. Spowiedź nie jest tylko dla odpuszczenia grzechów, zwłaszcza tych ciężkich, ale też dla umocnienia w dobrym. To dlatego wielu świętych, choć pewnie nie popełniali grzechów ciężkich, często się spowiadało...
J.