Patrycja 13.11.2008 12:55

mam pytanie związazne z nie dawno obchodzonym Świetem Zmarłych.Na katechezie rozgorzała dyskusja dotycząca NIEBA, a w zasadzie ludzi tam przebywających, ksiądz powiedział. że ludzie tam przebywający z pewnością maja inna "tożsamośc, bo inaczej nie mogli byc w pełni szcześliwi - aby to potwierdzic dal przyklad matki,ktora jest w niebie, a widzi jak jej dzieci grzesza na ziemi i to byloby przyczyna jej zmartwien, czy miał prawo wystawiac takie tezy,powiem szczerze ,ze bardzo mnie zaskoczył i nie wiem co o tym wszystkim myślec?a przeciez "swietych obcowanie"zaprzeczaloby temu twierdzeniu,prosze o odpowiedz

Odpowiedź:

Nie można być sobą tracąc swoją tożsamość. Mówienie w takim wypadku o życiu wiecznym byłoby mocno naciągane...

A co do bólu świętych widzących, jak ich bliscy grzeszą... Wydaje się, że jest lepsze rozwiązanie problemu, jak można być w niebie szczęśliwym widząc zło, którego dopuszczają się bliscy. Być może po prostu święci oglądając już Boga twarzą w twarz wiedzą, że historia życia ich bliskich będzie miała dobre zakończenie. Z tej perspektywy porażki nie maja wymiaru ostatecznej klęski...

J