Nick 26.07.2006 22:34

Witam. Mam pytanie, otóż dlaczego kiedy w małżeństwie mężczyzna potrzebuje współżycia, żona natomiast ma potrzeby o wiele mniejsze (http://zapytaj.wiara.pl/index.php?grupa=8&art=1143054800), winą "pchnięcia" męża do cudzołóstwa obarcza się żonę, podczas gdy kiedy żona chce wspólżycia, a mąż nie chce jej tego dać (http://zapytaj.wiara.pl/index.php?grupa=8&art=1139151483), mają się wzajemnie docierać? Dlaczego w tym wypadku winy za pchnięcie żony do ewentualnego cudzołóstwa nie ponosi mąż?
Pozdrawiam.

Odpowiedź:

Kontekst obu odpowiedzi był nieco inny. W pierwszym chodziło o normalne, kochajace się małżeństwo, w którym zadajaca pytanie żona zastanawiała się jak znaleźć złoty środek między potrzebami męża a swoimi odczuciami. W drugim chodziło o małżeństwo, które zeszło się po dłuższym rozstaniu, a problemy wynikały nie z niechęci do współżycia seksualnego w ogóle, ale jakichś urazów. Obie rady (czego nie raczyłeś/aś zauważyć) były w istocie takie same: trzeba znaleźć kompromis, zrozumieć nie tylko siebie, ale i współmałżonka.

Różnica polegała na tym, że w obu przypadkach radzono osobie pytajacej, a nie mówiono o grzechach drugiej strony. Stąd w pierwszym przypadku napisanie o grzechu zaniedbywania współmałżonka było ważne, w drugim, jako pisanie o grzechu współmałżonka nie bardzo miało sens. Bo służyłoby tylko podjudzaniu...

J.