aga 20.04.2006 20:12

przeczytałam co niektórzy sądzą o wschodnich sztukach walki i jestem w szoku. od dawana marzyłam o zapisaniu się na karate. uważam iż we współczesnym świecie pełnym niebezpieczeńst, gdzie na każdym kroku czychają złodzieje, mordercy dobrze jest umieć się obronić, uniknąć obrabowania czy czegoś znacznie gorszego. tymczasem dowiaduje się że trenowanie takich sztuk walki jest złe i zagraża dla wiary chrześcijańskiej bo korzenie tych walk tkwią w starożytnych sektach. wydaje mi się to o tyle absurdalne że znaczyłoby to że w czymkolwiek co ma swe źródła w obych kulturach należałoby się doszukiwać złego. prosze mi więc wyjaśnić w jaki sposób trenowanie trików samoobrony(przecież to tylko trening ciała) może być szkodliwe dla mojej wiary??? podobnie jest z jogą, która nie musi być medytacją wschodu jak uważa wielu ale sposobem relaksu, zestawem ćwiczeń odprężających(podobnie jak codzienna gimnastyka). czy jeśli więc biorę udział w takich zajęciach to popełniam grzech (choć jak już wspomniałam nie widzę w tym żadnego zagrożenia dla wiary) czy jest to niegodne chrześcijanina?

Odpowiedź:

Ćwiczenie sztuki samoobrony to coś zupełnie innego niż trenowanie wschodnich sztuk walki. Tu nie chodzi o technikę, ale o towarzyszącą jej ideologię. Podobnie jest w jodze. Nie o wygibasy chodzi, ale pewną niechrześcijaską wizję człowieka. Stąd już tylko krok do opacznego rozumienia wiary w Chrystusa... Włąsnie owo nasiąkanie niechrześcijańska wizją człowieka, czasem Boga, jest głównym powodem, dla którego niektórzy przed wschodnimi praktykami przestrzegają...

J.