29.01.2005 21:36

Rozumiem że dla człowieka głęboko wierzącego cierpieienie ma sens. czytałam tu w portalu na temat Auschwitz - ze ludzi obwiniają Boga za zło popełniane przez ludzi. Ale jeśli osoba małej wiary, która tego nie rozumie, znalazłaby się wśród takiego ogromu ała, pewnie straciłaby wiarę. Bóg może zrobić wszystko a więc również ją przed tym uchronić. Nie robi tego - więc czy nie zależy mu na tej osobie?

Odpowiedź:

Ciekawe dlaczego ciągle oskarżamy Boga. Kim my jesteśmy, by stawiać Mu jakikolwiek zarzut? Jak możemy próbować Go sądzić? On przecież wie wszystko lepiej od nas. I na pewno nieskończenie bardziej od nas zależy mu na ludziach. Ostatecznie za nas umarł na krzyżu...

Bóg jest sprawiedliwy. Wie ile otrzymaliśmy. I według tego bedziemy sądzeni. Na pewno inaczej patrzy na kogoś, kto sie załamał, niż na człowieka któremu się dobrze powodzi, a mimo wszystko jest zły. Na pewno też nie pozwoli nas wystawiać na próbe ponad miarę. Kocha swoje dzieci i wie, ile może od nich wymagać.

Trzeba też powiedzieć, że Bóg szanuje ludzka wolność. Nawet wtedy, gdy robimy coś bardzo złego. Tak już jest na tym swiecie, że Bóg nie zawsze chroni nas przed krzywdą, jaka wyrządzają nam bliźni. Może przede wszystkim dlatego, aby ludzkość, poszczególni ludzie, zmądrzeli. Aby ludzie widzieli zło jako zło, a nie niewinna zabawę. Świat, w którym czynilibyśmy zlo, a jednocześnie nie doświadczali jego skutków, byłby zakłamany. Doświadczając go uczymy sie widzieć całe jego okropieństwo... Uczymy sie tęsknic za dobrem, za niebem...

No i jeszcze jedno: Bóg patrzy z perspektywy wieczności. Chyba i my zamiast gorszyć się ludzkim cierpieniem, powinniśmy uwierzyć, że jest niebo, że jest wieczne szczęście. Choć idzie się tam droga bólu...

J.