dziewczynka 21.11.2003 17:29

Miałam ostatnio w domu taką sytuację: rodzice mi zabronili chodzić na rozmowy na plebanię do pewnego znajomego księdza. jak mi to powiedzieli, to się popłakałam, i próbowałam się bronić (bo mówili, że jak ja zaczynam ryczeć to ze mną się juz nie da porozmawiać), ale na nich nie krzyczałam. to tata zaczął na mnie krzyczeć. ja zaczęłam dyskretnie wycofywać się do mojego pokoju, to tata sptwierdził że ich nie szanuje i ich ranie i zaczał mi wypominać różne rzeczy (np. że wg niego jak zaczelam chodzic na spotkania oazowe, to zrobiłam się bardziej niegrzeczna). czy w tej sytuacji postąpiłam w jakimś miejscu nieprawidłowo? pytam, bo będąc na ostatniej mszy zastanawiałam się, czy popełniłam wtedy grzech ciężki, czy mogę iść do komunii. po długich wahaniach, stwierdziłam, ze moge. ale po mszy czułam się strasznie na duchu, jakos tak mi ciezko bylo... czy mozliwe ze dlatego, ze poszlam do komunii pomino wyrzutów sumienia i niepokoju ducha? czy mozliwe jest ze mam nadwracliwe sumienie? z gory dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam!

Odpowiedź:

Być może w całej sprawie jest jakaś Twoja wina (siłą rzeczy postronnym osobom nieznana), może rzeczywiście rodzice mają trochę racji. Jednak z tego co piszesz nie wynika, jakobyś w opisywanej sytuacji popełniła jakiś grzech. Jeśli nawet o jakimś można mówić, to na pewno nie o ciężkim. Przede wszystkim dlatego, że swoim zachowaniem nie wyrządziłaś rodzicom wielkiej krzywdy. Bo trudno za takową uważać próbę obrony samej siebie, a potem wycofania się z rozmowy. Po drugie zaś dlatego, że na pewno ewentualna krzywda nie została popeniona celowo. Właściwie próbowałaś całej sytuacji uniknąć.
Tak więc nie mając na sumieniu grzechu cięzkiego, nie zrobiłaś nic złego przystępując do Komunii Świętej...

J.