Adam321 31.10.2018 19:51

Szczęść Boże.
Po nawróceniu odbyłem spowiedź generalną - pierwszą poważną i szczerą w życiu. Rachunek sumienia robiłem około 2 tygodnie, żałowałem za całą przeszłość, szczerze postanowiłem poprawę i wyznałem wszystkie grzechy jakie pamiętałem, bo przecież nie po to spowiada się generalnie i chce odciąć od grzesznej przeszłości aby cokolwiek taić. Najogólniej mówiąc, Pan Jezus dał mi łaskę dobrej spowiedzi.
Co jakiś czas jednak przypominają mi się grzechy, których niestety nie przypomniałem sobie przed tą spowiedzią, w końcu była to spowiedź z całego życia. Cierpię na skrupulantyzm, dręczy mnie ta sytuacja, chcę budować codzienną relację z Chrystusem, a na drodze do Niego stają mi ciągle jakieś wyskakujące jak z kapelusza zapomniane grzechy. Wszystkie one były popełnione przed nawróceniem, nie żyłem wtedy z Bogiem, nie myślałem o Nim, moje sumienie było wykoślawione i nie uformowane przez Jezusa, trudno mi nawet powiedzieć, że świadomie i dobrowolnie wybierałem zło, bo pojęcie zła chyba dla mnie nie istniało. Moje obecne spowiedzi wyglądają zazwyczaj tak, że po tej "właściwej", z ostatniego okresu wymieniam jeszcze grzechy, które właśnie mi się przypomniały.
Proszę o radę: babrać się w przeszłości i "donosić" ciągle stare grzechy (które w zasadzie dzisiaj, po nawróceniu, są dla mnie abstrakcją i nie mieści mi się w głowie jak mogłem się tak zachowywać.), czy dać spokój, bo przecież ich nie zataiłem i i tak Bóg mi je odpuścił?
Te grzechy jednego dnia wydają mi się potwornością wobec Jezusa, innego niczym wielkim (chyba typowy objaw choroby skrupułów), spowiednik raz zareagował rozbawieniem, że przychodzę z czymś takim i to po tylu latach. Raz inny spowiednik (notabene biskup, autorytet :) ) wyraził się "nie trzeba już do tego wracać", ale nie wiem, czy chodziło o rozpamiętywanie, czy w ogóle o spowiadanie się z tego.
Nigdy nie miałem tej odwagi zapytać, czy mogę już to wszystko zostawić, trochę tak jak św. Ignacy Loyola, cała ta sytuacja przypomina mi jego udrękę.

Bóg zapłać za wszelką odpowiedź.

Odpowiedź:

Uważam, że najprościej będzie spytać spowiednika i poprosić o jednoznaczną odpowiedź. Ja bym uznał (ale nie jestem księdzem), że jeśli po spowiedzi generalnej przypominają się jakieś stare grzechy, to nie należy do nich wracać, zwłaszcza że masz tendencję do skrupułów. Rozumiem jednak, że Cię to niepokoi. Dlatego nie wydaje mi się jakoś bardzo niewłaściwe, że spowiedź dzielisz na dwie części i najpierw mówisz o bieżących, potem starych sprawach. Miałbym jednak taką radę.

Nie wiem jak wyglądała Twoja spowiedź generalna. Załóżmy że spowiadałeś się, że nie chodziłeś w niedzielę do kościoła. Takie ogólne wyznanie zawiera już w sobie wszystkie poszczególne przypadki, kiedy do kościoła nie poszedłeś. Nie ma potrzeby wracać do każdego z tych wydarzeń. Albo: byłem niedobry dla rodziców. Takie wyznanie, zwłaszcza w spowiedzi generalnej,  obejmuje już wszystkie takie przypadki i jeżeli nie chodzi o jakieś wyjątkowo wielkie świństwo popełnione wobec rodziców - n. pobicie któregoś z nich, wyrzucenie z domu -  nie ma potrzeby tego po latach uszczegóławiać. Podobnie z grzechami przeciw VI przykazaniu. Jeśli wyznawałbyś w spowiedzi ogólnie, że nie było z tym u Ciebie dobrze, a potem mówiłbyś o tym czy innym grzechu przeciw temu przykazaniu, to nie ma znaczenia, czy wszystkie poszczególne grzechy zdołałbyś sobie przypomnieć i wymienić. Spróbuj sobie to uprzytomnić na przykładzie spowiedzi nawróconej prostytutki. Pewnie nie dałaby rady o wszystkim powiedzieć, prawda? I nie ma takiej potrzeby. Wystarczy gdy ogólnie powie, że uprawiała ten proceder - dajmy na to - przez dwa lata. I to już jest wystarczające określenie tego, co się stało.

Podobnie jest z Tobą. Wyznawałeś pewnie grzechy  z zakresu wszystkich 10 przykazań. Jeśli jakiś konkretny ominąłeś, to przecież spowiednik wiedział, ze to raczej tylko przykład jednego z grzechów przeciwko temu przykazaniu. Moja rada brzmi więc tak: jeśli nie przypominają Ci się grzechy naprawdę wielkie - a to mało prawdopodobne, skoro przygotowywałeś się do spowiedzi przez dwa tygodnie - to do tego nie wracaj.

No i pamiętaj: w tamtej spowiedzi wszystkie dawne grzechy zostały Ci przebaczone. W spowiedzi wspomina się o zapomnianych wcześniej grzechach tylko ze względu na to, żeby nie mieć pokusy do zatajenia, "zapominania" na zamówienie. Ale w Twoim przypadku na pewno tak nie było.

J.

 

konkretch, to