Gość 23.06.2016 22:30

Chciałbym to dobrze zrozumieć. Bo przykazanie Boże mówi: nie cudzołóż. A ja mam taką naturę, że skupiam się na dokładnym znaczeniu pojęć i słów. Dlatego chcę zrozumieć.
1. A co to jest cudzołóstwo – czy cudzołóstwo jest wtedy, gdy jakaś kobieta jest żoną swojego męża i żyją w Polsce, i jest jakiś inny mąż jakiejś innej żony, którzy żyją we Francji i teraz ta żona Polka współżyje z tym mężem nie swoim (Francuzem) lub żona Francuzka jedzie do Polski i współżyje z mężem nie swoim (Polakiem) lub zachodzi pożądliwe patrzenie okiem? Czyli, że winowajcy muszą być czyimiś mężami albo żonami? Czy to jest cudzołóstwo?
2. Czy może jakaś zamężna żona, kobieta, idzie i współżyje z jakimś niezamężnym prostytutem wolnego stanu? Albo jakiś mąż jakiejś żony zdradza ją i idzie współżyć z prostytutką wolnego stanu? To też jest cudzołóstwo, czy może to jest już nierząd? Czyli, że jedna osoba jest z małżeństwa, a druga ze stanu wolnego. Tylko czy wtedy ten ze stanu wolnego popełnia w takiej sytuacji nierząd czy może cudzołóstwo. I tak samo ten z małżeństwa człowiek, w takiej sytuacji – nierząd czy cudzołóstwo?
3. A co to jest nierząd? Bo czym jest nierząd? Nierząd chyba to nie to samo co cudzołóstwo? A masturbacja – to nierząd czy cudzołóstwo? A akt homoseksualny – to nierząd czy cudzołóstwo?

Bo ktoś mógłby powiedzieć, że nierząd i masturbacja i homoseksualne akty nie są grzechem, a jedynie jest tym grzechem cudzołóstwo, bo brakuje 11-nastego i 12-nastego i 13-nastego przykazania, które mówiłyby o nierządzie, masturbacji i akcie homoseksualnym, a jest tylko to przykazanie „nie cudzołóż”.

Zatem proszę o odpowiedź na te 3 pytania. Na ten postawiony przeze mnie problem. Czym jest nierząd, czym cudzołóstwo. Do czego z tych dwóch zakwalifikować masturbację i akt homoseksualny.
Ogólnie to mam rozumienie, że cudzołóstwo, nierząd, patrzenie pożądliwe, masturbacja, akt homoseksualny, to jest ogólnie nieczystość i to wszystko ukryte jest pod 6-stym przykazaniem. Ale chciałbym wyjaśnić te pojęcia i to zagadnienie.

Dziękuję.

Odpowiedź:

"Nie cudzołóż" w najwęższym znaczeniu oznacza zdradę małżeńską. Niezależnie od miejsca zamieszkania. Jest jednak hasłem wywoławczym dla innych grzechów. Nie tylko przeciwko wierności małżeńskiej, ale szerzej, czystości. A więc także dla nierządu czy masturbacji.

Nie jest w tym nic nadzwyczajnego. Ósme przykazanie zakazuje np. oszczerstwa, a my widzimy je szerzej, jako zakaz kłamstwa, a nawet niewłaściwego korzystania z prawdy (ot, obmowa). Albo piąte przykazanie: nie tylko zabicie jest jego złamaniem, ale też pobicie drugiego, używanie obraźliwych słów pod adresem drugiego czy choćby i zwyczajne oplucie. Nie tworzymy dla tych wszystkich możliwości odrębnych przykazań, ale traktujemy je jako hasło wywoławcze dla wszelkich działań uderzających w bliźniego, które nie są związane już innymi przykazaniami.

Jest to zresztą zgodne z Jezusową interpretacją przedstawiona w "Kazaniu na górze" (Mt 5-7).

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać