Gość 13.03.2016 01:39

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Szczerze powiem, że jestem bliski psychicznego wykończenia... Teraz weszły mi do głowy grzechy cudze. Teraz non stop boję się, że je popełniam. Mama chce iść na zakupy w niedzielę. Co mam robić? Korepetycje w niedzielę? Czy to w ogóle jest grzech? Nie dość, że trzeba uważać na swoje grzechy, to jeszcze zważać uwagę na grzechy innych... Czasem się zwyczajnie wstydzę ciągle zwracać uwagę na takie błędy innych. Proszę o pomoc. Czy naprawdę tak łatwo popełnić grzech ciężki? Wystarczy nie zwrócić uwagi komuś na robienie zakupów w niedzielę, czy jakieś nieodpowiednie jej świętowanie?

Bóg zapłać za odpowiedź.

Odpowiedź:

Proszę porozmawiać ze spowiednikiem. Osoby o zbyt wrażliwym sumieniu zwolnione są z obowiązku upominania. często byłoby to wręcz niewskazane...

Proszę zwrócić uwagę, że upominamy nie tylko zaczynając jakąś rozmowę na dany temat, ale też odcinając się od zła. Np. kiedy ktoś obmawia, odcinam się od zła nie uczestnicząc w rozmowie. W tym sensie, że się nie odzywam, że nie przytakuję, zmieniam temat. Albo kiedy ktoś chce w niedzielę jechać na zakupy, a ja odmawiam i mówię, ze chcę odpocząć, bo jest niedziela. To też jest upomnienie. I w większości tyle wystarczy.

Warto też pamiętać, że samo upomnienie powinno wynikać z miłości Nie z chęci poniżenia kogoś, ale i chyba nie z powodu strachu przed własnym grzechem. Zwłaszcza gdy nie jest to jakaś sprawa bardzo ważna, w której faktycznie mógłbym coś zrobić. Np upomnienie nieznajomego bandziora. Coś da? Co innego stawać w obronie krzywdzonego przez tegoż bandziora, ale upominanie go ma średni sens. Chyba że się jest dla niego jakimś autorytetem, ale to już w innej sytuacji, prawda? Gdy jesteśmy z tym kimś w miarę blisko, kiedy on się z nami liczy...

I proszę pamiętać, że brak upomnienia najczęściej grzechem ciężkim nie jest. Trudno np. by był, gdy chodzi o grzechy lekkie. Albo gdy istnieją ważne powody, dla których boimy się czy wstydzimy upomnieć...

J.