Agnieszka 17.10.2015 20:59

I jeszcze jedno pytanie: czy zmartwychwstanie jest pewne? Istnieją teorie, że ciało Pana Jezusa zostało wykradzione i pochowane gdzieś na pustyni. Wtedy nie byłoby żadnego cudu...

Odpowiedź:

No właśnie... Szuka Pani pewności.... A czy moja deklaracja cokolwiek tu zmieni?

Wydaje mi się, że na tę i podobne wątpliwości trzeba szukać odpowiedzi w relacjach z tamtych wydarzeń. Choć znamy je tylko z Ewangelii i, już mniej bezpośrednio, z innych Pism Nowego Testamentu, to całkiem sporo możemy się z nich dowiedzieć. I nie chodzi tylko o prosta deklarację "Jezus zmartwychwstał"...

Warto może w tym miejscu zauważyć, że prawdzie o zmartwychwstaniu można postawić więcej zarzutów niż ten, że ciało Jezusa zostało wykradzione. I że nawet to hipotetyczne wykradzenie ciała Jezusa mogło być dziełem rożnych osób. Roboczo podzieliłbym to wszystko na trzy grupy z dwoma podgrupami.

  • Cała opowieść o Jezusie to ludzki wymysł
  • Jezus wcale nie umarł, przeżył ukrzyżowanie
    • Uczniowie uczestniczyli w tym spisku
    • Uczniowie nic o tym nie wiedzieli; wiedzieli jacyś nieznani nam, tajemniczy uczniowie
  • Jezus umarł, a Jego ciało wykradziono
    • Wykradli je sami uczniowie, Apostołowie
    • Wykradli je jacyś nieznani uczniowie, którzy specjalnie Apostołów wprowadzili w błąd.

Pierwszy punkt jest bardzo łatwy do obalenia. Wymysł, ze historia o Jezusie jest od początku do końca zmyślona, to wymysł. Dowód? Nikt takiego zarzutu nie stawiał chrześcijanom w pierwszych wiekach. Wrogo nastawiony do Jezusa żydowski Talmud, uznając Jezusa za zwodziciela tudzień wysuwając pod Jego adresem inne insynuacje nigdy nie zaprzeczał Jego istnieniu. Przez wszystkich autorów z pierwszego wieku, którzy pisali o chrześcijanach, było oczywiste, że u źródeł "chrześcijańskiego zabobonu" jest konkretny człowiek, a nie wymyślona o nim baśń.

Czy Jezus mógł przeżyć ukrzyżowanie? Teoretycznie mógł. Mógł nie umrzeć, ale zemdleć. Tyle że przeczą temu opowiedziane przez Apostołów fakty.

  • Najpierw ten, że Jezusowi, gdy już skonał, żołnierz zadał włócznią cios, przebijając jego serce (z boku wypłynęła krew i woda, pewnie krew oddzielona nieco od osocza tak się podobno dzieje, gdy otwiera się tuż po śmierci serce człowiek umarł wskutek uduszenia). Jezus musiałby przeżyć nie tylko tylko ukrzyżowanie, ale i ten cios zadany wprawną w zabijaniu ręką żołnierza.
  • Ciałem Jezusa zajęli się ci, którzy urządzili mu pospieszny pogrzeb. Mało prawdopodobne, że nie zauważyliby, że Jezus żyje. Ale jeśli nie zauważyli pozostają kolejne pytania. 
  • Ciało Jezusa po śmierci zostaje złożone w grobie. Jak ciężko ranny Jezus miałby się sam wydostać z grobu, którego nie umiałoby otworzyć kilka kobiet?
  • Można by podejrzewać jakiś spisek ze strony uczniów Jezusa - kobiet czy Apostołów. Ale zarówno kobiety jak i Apostołowie są faktem pustego grobu zaskoczeni. Opowieść Ewangelii brzmi bardzo autentycznie: przychodzą, nie znajdują, szukają, nie wiedzą co o tym myśleć. A zaczynają wierzyć - co istotne - dopiero wtedy gdy sami Jezusa raz, drugi, trzeci spotykają. I - co niezmiernie istotne - potem ta ich wiara potwierdza się, kiedy doświadczają w sobie Jego mocy. Np. uzdrawiając.

Czy ktoś mógł wykraść ciało Jezusa. W Ewangelii Mateusza czytamy, że tak właśnie kazali mówić pilnującym grobu Jezusa strażnikom przywódcy Izraela. Ale i tu coś nie pasuje, Pomijając nawet ominięcie tych straży.

  • Z Ewangelii przebija przeświadczenie uczniów, że On naprawdę umarł. Faktem zmartwychwstania sami byli zaskoczeni. Kto więc miałby to ciało Jezusa wykraść? Jacyś inni, nieznani Apostołom uczniowie, którzy w ten sposób ich oszukali?
  • Jeśli Jezus naprawdę umarł, to kogo spotykali po zmartwychwstaniu. Sobowtóra, o którym wcześniej nie wiedzieli?  I skąd się wzięła to wspomniana wcześniej moc, której doświadczyli? Ta odwaga, ta umiejętność uzdrawiania?

To wszystko zresztą zakłada istnienie jakiegoś spisku  przeciwko głupiutkim Apostołom, którzy dali się nabrać na inscenizację. No ale kto miałby to zrobić? Jeśli nie najbliżsi współpracownicy Jezusa, to kto? Istnieje też możliwość, że sami Apostołowie wszystko tak ukartowali. Ale wtedy:

  • Bardzo dziwnie brzmią te całe ewangeliczne opowieści o powątpiewaniu Apostołów, o ich niewierze.Nie chcieliby się raczej pokazać jako ci, którzy od samego początku wszystko dobrze rozumieli? Po co było wymyślać takie w sumie umniejszające ich rolę sprawy?
  • Jak na zmyśloną opowieść trochę za dużo w relacjach o zmartwychwstaniu nieścisłości. Dlaczego np. Ewangeliści podają różną ilość kobiet przy grobie Jezusa w poranek zmartwychwstania? Pewnie było tak, że ostatnia z nich doszła ciut później niż pozostałe. Np. pięć minut później. Stąd rozbieżność. Ale gdyby historia była zmyślona, to czy ktoś wpadłby na pomysł, by celowo taką rozbieżność wprowadzać?
  • Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że wszyscy Apostołowie, z wyjątkiem Jana, za swoje przekonanie o zmartwychwstaniu Jezusa ponieśli śmierć.Dali się zabić za to, co sami wymyślili?

Odnosząc się wprost do Pani pytania wypada napisać: nie, co do zmartwychwstania Jezusa nie mamy pewności. Przynajmniej nie taką, jak co do tego, że dziś wzeszło słońce. Ale możemy mieć pewność nie mniejszą niż co do zaistnienia w historii wielu faktów, co do których mamy znacznie mniej informacji. Pewność to tyle większa, ze zarówno hipoteza pozornej śmierci Jezusa albo oszustwa co do Jego zmartwychwstania w świetle znanych nam faktów nie trzymają się kupy. 

J.