zalamana 23.09.2014 17:30

Przez 6 lat związku żylismy w czystosci przedmalzenskiej. Z perspektywy czasu zaluje ze tak dlugo zwlekalismy ale teraz juz czasu nie cofne.. W kazdym razie, po 6 latach powstrzymywania sie przed podnieceniem, pozadaniem itp. jestem teraz juz jako malzonka (ponad rok po slubie) ozieblą osoba... nie pragne meza, nie czuje absolutnie zadnej przyjemnosci gdy maz mnie piesci, juz nie wspomne o samej penetracji podczas ktorej nie czuje zupelnie NIC... moja psychika i cialo nie reaguja na męża!

Robilam badania bo myslalam ze cos ze zdrowiem, z hormonami mam nie tak, ale wszystko jest ok pod tym katem..

Wiec co ja mam teraz robic?? Pewnie przydalaby sie jakas terapia ale nie mamy na to pieniedzy. Oto skutek zbyt dlugiego czekania i tlumienia swojej seksualnosci.. Nie wiem po co to tutaj pisze, chyba zeby sie wyzalic... i zapytac co Odpowiadajacy radzilby w tej kwestii? Moze zna takie przypadki i wie jak ten powazny probelm rozwiazac? Przypominam ze trwa to juz ponad rok..cale zycie mam sie tak meczyc i zmuszac??

Bardzo prosze o rade i o modlitwe w tej kwestii....

Odpowiedź:

Jest Pani pewna, że u przyczyn tej oziębłości leży zwlekanie z rozpoczęciem współżycia? Bo przyczyn może być wiele. Nie bardzo wiem co poradzić. Ale...

Jeśli tak, to może warto problem przemodlić. Opowiedzieć Bogu o swoich dawnych oczekiwaniach, marzeniach i powiedzieć, ze teraz straciło się do tych spraw zainteresowanie. Nie chodzi mi tu wyłącznie o to, by prosić Boga o łaskę. Bardziej o to, ze na modlitwie człowiek łatwiej odkrywa swoje ja. Więc i potrafi obiektywniej spojrzeć na przyczyny swoich problemów. Być może przecież źródłem Pani problemów nie jest zwlekanie z rozpoczęciem współżycia, ale rozczarowanie atrakcyjnością małżonka i samego współżycia. Może w tym wszystkim za dużo dla Pani zjednoczenia ciał, a za mało jedności duchowej, psychicznej? Wszak seksualność człowieka w dużej mierze siedzi w jego głowie, nie narządach płciowych...

Zawsze tez można spróbować pytać kogoś mądrego. Choćby tylko o kontakt do dobrego specjalisty. Np. w przyparafialnej poradni życia rodzinnego...

J.