Pytająca 25.07.2014 17:56

Szczęść Boże,
I. Moje pytanie wiąże się z dłuższą historią.
(...)
Proszę o odpowiedź, gdyż nie wiem czy są to bardzo poważne grzechy, czy moja drobiazgowość.
Dziękuję

Odpowiedź:

To Pani drobiazgowość. Naprawdę...

1. Skoro spowiednik powiedział, żeby już się Pani nie spowiadała z tego grzechu rzekomej profanacji, to znaczy, że ten grzech, o ile faktycznie został popełniony, został już w spowiedzi odpuszczony. Naprawdę nie ma potrzeby do sprawy wracać. Nawet jeśli - jak to Pani opisywała - sprawa mogła mieć ciąg dalszy.

2. Czy "zwykłym" grzechem można profanować.... Nie. Podajmy taki przykład. Złodzieja, który chce się pomodlić. Ręką ukradł. Jeśli tą samą ręką robi potem znak krzyża znaczy ze profanuje? Nie. Profanacją byłoby oba te czyny były jakoś bezpośrednio ze sobą związane. Np. gdyby kradł Najświętszy Sakrament z tabernakulum... Taki "zwykły" grzech powoduje, ze człowiek bez spowiedzi nie powinien przyjmować Komunii. Gdy ktoś ukradł rzecz o wielkiej wartości nie powinien bez spowiedzi i zadośćuczynienia przyjmować Komunii. Gdy to robi - popełnia świętokradztwo. Ale nie jest jakąś dodatkową profanacją to, że np. przyjął ją na rękę. Tak samo w sytuacji, gdy świętokradczo przyjmuje komunię oszczerca: to że przyjął ją do ust którymi kłamał nie jest jakąś dodatkową profanacją...

Proszę zwrócić uwagę, że każdy grzech, także ten przeciwko sobie samemu czy bliźniemu, jest też grzechem przeciwko Bogu. Mimo to w spowiedzi ten aspekt pomijamy. Dlaczego? Bo to oczywiste. Gdy coś ukradłem powinienem powiedzieć, ze ukradłem. Gdybym powiedział, że sprzeciwiłem się Bogu ksiądz nie miałby pojęcia o co chodzi. A że kradzież jest przeciwstawieniem się Bogu, to spowiednik już wie...

J.