Gość:) 24.06.2014 09:40

Szczęść Boże!!

1.Mam takie pytanie, a właściwie prośbę. Jak wiadomo oceną moralną ludzkich czynów zajmuje się teologia moralna. Niekiedy na pytania o konkretne czyny i grzechy powołujecie się na teologie moralną. Czy możecie wskazać opracowania, publikacje, które opisują, definiują czy podają ciężar grzechów. Chodzi mi np. o Dekalog. Czy jest jakieś opracowanie czego dotyczy konkretnie każdy z dziesięciorga przykazań oraz jakie grzechy są przeciwko poszczególnym przykazaniom z ewentualnym rozróżnieniem ich ciężaru?

2. Czy robiąc rachunek sumienia trzeba korzystać z tzw. gotowców? Chodzi o to, że każdy rachunek jest inny, robiąc rachunek według jednego wzoru, mogę pominąć jakieś grzechy jakbym robił rachunek według innego wzoru.

Odpowiedź:

1. Nie spotkałem się z takim opracowaniem. To znaczy.... Informacje na ten temat zawarte są w Katechizmie Kościoła katolickiego. Ale to nie jest spis różnych czynów, ale raczej ocena ogólna pewnych kategorii czynów. Np. bluźnierstwa, grzechów przeciwko VI przykazaniu. Trzeba więc to wszystko spokojnie przeczytać (Dział 2  III części). Podobnie jest z podręcznikami teologii moralnej. Owszem, pewne kategorie czynów są opisane jako grzech ciężki (ciężka materia, bo grzech domaga się nie tylko czynu, materii, ale pełnej świadomości i dobrowolności działania). Ale jakiegoś "taryfikatora" nie ma. Dlaczego?

Bo granica między grzechem ciężkim a lekkim bywa nieostra. Np. ile razy można w tygodniu opuścić modlitwę, by nie było jeszcze grzechu ciężkiego? A może nie w tygodniu a w miesiącu? A czy ciężko grzeszy ktoś, kto się zawsze modli, a przez tydzień z jakiegoś powodu unikał modlitwy? Ale tylko tydzień? podobne pytania dotyczą innych ludzkich czynów. Np. obraźliwości słów, ciężaru winy, gdy chodzi o wartość ukradzionej rzeczy, powagi sytuacji, w której powiedziało się nieprawdę itd itp.

Sam napisałem kiedyś tekst o wadze grzechów (zobacz TUTAJ). Pisał też wcześniej na ten temat ksiądz Kaszowski (TUTAJ), ale jakiegoś dokładnego "taryfikatora" nie ma i nie będzie.

2. Nie, nie trzeba. Ale nieraz otwiera to oczy na zło, którego dotąd w życiu nie dostrzegaliśmy.

J.