Gość lala 19.07.2012 18:53

Czy jest grzechem wykorzystywanie metod perswazji w reklamach, w sprzedaży? Oczywiście, nie mówimy tu o namawianiu do grzechu, do zakupienia czegoś z natury złego ( pornografia) badź czegoś, powiedzmy, ryzykownego (alkohol), ale np. kosmetyków, zabawek, żywności. Podam konkretny przykład.

Moja koleżanka jest konsultantka jednej z firm kosmetycznych - bardzo aktywna, jest to jej jedyne źródło wcale niemałego dochodu. Ażeby osiagnać taki przychód, nie może ona tylko liczyć na stałych klientów, przyjaciół marki, ale musi stale pozyskiwać nowych - także takich, którzy może wcale nie chca kupić danego kosmetyku. Np. dajac za darmo jakieś próbki - ludzie zwykle chca się za nie odwdzięczyć i dokonuja zakupu produktu, którego może wcale nie chca, ale tak działa ten mechanizm, że 80% nie będzie w stanie po prostu przyjać gratis nie odwdzięczajac się niczym. Ja bardzo chciałabym, aby ludzie kupowali produkty świadomie, bo ich potrzebuja, a nie dlatego, że ktoś wytworzył u nich sztuczna potrzebę albo był umiejętnym perswadorem. W głębi duszy uważam, że firma ta ma ludzi za idiotów. No bo jak inaczej nazwać próbę sprzedaży perfum bez próbki zapachowej, tylko na podstawie zdjęcia flakonu w ręce jakiejś modelki (klient ma się z nia utożsamiać, poczuć atmosferę, "klimat") i opisu słownego (wspaniała kompozycja kwiatowo-orientalna, unikalne połaczenie kwiatu jaśminu i pomarańczy oraz owoców cytrusowych z lekka nutka orzeźwiajacej trawy cytrynowej, bergamotki i dekadenckiej wanilii). Niby można poprosić o próbki, niby można odesłać... ale ludzie rzadko to robia. Zwykle kupuja w ciemno! A potem... zwykle sa zadowoleni! Ja nie wiem, czy to ze mna jest coś nie tak, czy z nimi... Zrobiłam kiedyś taki eksperyment - najpierw powachałam z zamkniętymi oczami perfum i stwierdziłam, że jego zapach mi nie odpowiada. Nawet śmierdzi. A potem zobaczyłam tę modelkę, poczułam tę aurę, ten klimat, potem przeczytałam opis i zaczęłam rozróżniać poszczególne zapachy... jaśmin... pomarańcza... bergamotka... wanilia... orzeźwiajaca trawa cytrynowa... owoce cytrusowe... i zapach nagle zaczał mi się podobać! Jak dzieło sztuki, którego piękno doceniamy dopiero po przeczytaniu historii jego powstania, muzyka, która zaczyna się podobać dopiero po setnym przesłuchaniu... No ale to jest perfum i ja nie będę w autobusie rozdawała ulotek z jego składem i ta piękna modelka, a prawda jest taka, że bez niej i tej otoczki, tego opisu, to on po prostu ŚMIERDZI! A może tylko mi się wydaje?... Zastanawiam się, czy to wszystko jest uczciwe. Osobiście nawet nie przegladam katalogów tej firmy, bo bardzo mnie kusza, a wiem, że nie potrzebuję tych kosmetyków. Tylko, kiedy już do nich zajrzę i zaczynam odczuwać potrzebę ich posiadania... to zastanawiam się, czy ja ja wsobie odkryłam, czy stworzyłam. Może gdybym się z ta firma jakoś utożsamiała, byłoby inaczej. Koleżanka namawia mnie do zostania konsultantka. Kusi dużymi pieniędzmi, ale ja obawiam się, że to wciskanie ludziom kitu i to tak, że oni sa jeszcze z tego zadowoleni! A może naprawdę sa?... Proszę nie pisać, żebym znalazła inna pracę, bo przecież takie watpliwości dotycza właściwie każdej branży, która odnosi sukcesy na rynku. A jeśli ich nie odnosi... to prawdopodobnie wkrótce zbankrutuje. Wydaje mi się, że większość zakupów robimy pod wpływem jakiegoś impulsu. Ale czy jest moralne ze strony sprzedawców i producentów bazowanie na tych impulsach? I czy można przetrwać, jeśli się na nich nie bazuje (to pytanie retoryczne)?... Czy to nie jest wyłudzanie? Gdzie jest granica?

Odpowiedź:

Jak się tak zastanowić, to człowiek w ogóle niewiele do życia potrzebuje. Jeść, pić i mieć gdzie spać. Gdybyśmy np. jedzenie schabowego uznali za przejaw sztucznie wytworzonej potrzeby, bo przecież wystarczy proso czy żaby, to... No właśnie...

Nasze życie społeczne całe kręci się dlatego, że mamy więcej potrzeb niż jeść, pić i dach nad głową. Samo więc to, że pragniemy też rzeczy, które nie są nam niezbędne do życia trudno uznać za złe...

Jak się tak spojrzy na sprawę perfum to widać, że Twoje obawy są przesadzone. Wmówiono nam że piękny zapach? Może tak. Ale przecież zaczął się nam podobać, prawda? Odkryliśmy to. Dlaczego - jeśli nas stać - nie kupić sobie takiego właśnie perfum? Na coś zarobione pieniądze wydać trzeba. Bez sensu jest ich chomikowanie. Zapach na pewno nie jest najważniejsza sprawą na świecie, ale skoro może nam umilić życie, to czemu się wzbraniać? A przy okazji, kupując, dajemy zarobić i producentom i sprzedawcy. I tak to się kręci. Kupujemy rzeczy, których koniecznie może nie potrzebujemy, ale za to inni też od nas kupują to, bez czego mogliby się obyć. Np. komputer...

Jeśli pojawia się w tej kwestii jakiś problem moralny, to raczej ze strony kupującego. Jeśli kupuje rzeczy niepotrzebne, a zaniedbuje to, co rodzinie potrzebne do życia. Np. gdyby jakaś matka kupiła sobie futro albo drogie perfum nie bacząc na to, że rodzina nie będzie miała z czego żyć...

Sprzedawca raczej nie musi wnikać, czy kupującego stać czy nie. Ostatecznie perfumy to nie jakiś wielki problem. Z moich obserwacji wynika, ze kobiety chyba częściej niż niepotrzebne perfumy kupują niepotrzebne buty.... Dziesięć par letnich bucików to chyba za dużo, nie? Ale jakoś zawsze można wytłumaczyć, ze potrzebne, ładne, wygodne...

Napisałem: "sprzedawca raczej nie musi wnikać, czy kupującego stać czy nie". W skrajnych wypadkach jednak uwagę zwrócić powinien. Zwłaszcza gdy sprzedaje towar nazywany kredytem bankowym albo - jak przy hazardzie - miraż łatwego wzbogacenia się...

J.