Rozedrgana 14.05.2026 16:41
Piszę tutaj, by szukać pomocy. Mam 22 lata. Jestem tą samą osobą, co kiedyś pisała tutaj, że ma problem z jedną osobą z grupy studenckiej. Poszło o to, że nie powiedziałam że zaczyna się wykład i wielka pretensja. Mam nadzieję, iż Odpowiadający pamięta. I uraz mam do dziś. Nie mogę się pozbierać, boję się każdego dnia owej osoby. Zaczynam modlić się, by jak najrzadziej się pojawiała na wykładach. A wiem, że to tak jakbym życzyła zła.
Mam konsultacje z panią psycholog.
(...)
Przepraszam że piszę nieskładnie, targają mną duże emocje, nawet płaczę.
Bóg zapłać.
Nie widzę w tym, o czym piszesz żadnej Twojej winy. To, że nie chcesz spotykać osoby, która Ci dokucza (to małe słowo, ale niech tak będzie) nie jest żadnym grzechem. Przecież nie życzysz jej zła, tylko wolałabyś jej nie widywać...
Poza tym... Hm... Wydaje mi się, że owa osoba to jeden z tych przypadków, które nie mogą znieść, jak człowiek jest inny. Nie chodzi o każdą inność, ale o taką, która im akurat nie pasuje... Widziałem w młodości takie przypadki. Jeden z kolegów był pedantem. Takim co buty potrafi dobrą chwilę ustawiać na podłodze. Nic, co wpływa na innych, bo on tylko swoje układał. I wobec siebie był jaki był. A mimo to strasznie niektórych irytował...
Jak się do tej sytuacji ustawić... Nie próbuj z nią wchodzić w konflikt. Ale też nie przejmuj się. Zachowaj, na ile potrafisz, spokój. Nie ma w tym wszystkim Twoje winy. Nie jest Twoją winą, że się zamyślisz, że zamiast winda pójdziesz schodami czy odwrotnie i temu podobne. Jesteś jaka jesteś. Taki Twój urok. Wstydzić to się trzeba zła. Nie tego, że się potrafisz zamyślić...
J.