Gość 17.03.2026 11:29
Mam pytanie dotyczące spowiedzi, mam 21 lata i nie byłam już wiele lat, myślę żeby pójść ale mam problem z niektórymi sprawami (nie wiem czy to jest grzech ciężki i jak o tym powiedzieć).
1. zawsze wstydziłam się swojej wiary, i wiem że to grzech, ale miałam sytuację, gdzie specjalnie zachowywałam się tak, żeby ktoś nie pomyślał, że wierząca jestem. Albo zapytana czy jestem wierząca powiedziała, że nie bo się wstydziłam, czy było to zaparcie się wiary?
2. W jednym z rachunków sumienia widziałam taki podpunkt: Znieważyłem Dzień Pański przez udział w grzesznych zabawach i rozrywkach (zg). czym w tym przypadku są te 'rozrywki' (czy np. pójście ze znajomymi do baru żeby się napić % albo spędzanie całego dnia na granie w gry), pytanie czy to ważne że jakiś grzech został popełniony w dzień pański a nie w inny dzień? Parę lat temu popełniałam z chłopakiem grzechy nieczyste, mieszkaliśmy daleko od siebie i często widywaliśmy się właśnie w niedzielę, czy to ma znaczenie i zmienia ciężar tego grzechu?
3. Obawiałam się, że jestem w ciąży (nie robiłam testu ciążowego, bo za bardzo się bałam, że będzie pozytywny a nie chciałam nawet brać pod uwagę, że mogę mieć dziecko - byłam nastolatką), chciałam zrobić coś żeby poronić (przeczytałam i internecie różne rzeczy i specjalnie piłam dużo alkoholu, przeciążałam się i uderzałam w brzuch), koniec końców okazało się, że w ciąży nie byłam, więc też do poronienia dojść nie mogło. Wiem, że było to złe, ale właściwie o jakim grzechu można tu mówić? i jak mam o tym powiedzieć.
4. dotyczące grzechu z młodości (nie wiem ile mogłam mieć lat, może jakoś około 11-14), bawiłam się z młodszą o kilka lat kuzynką w 'lekarza', zdarzyło się że dotykałyśmy się w miejscach intymnych (w tamtym czasie traktowałam to poprostu jako zabawę, nie było w tym żadnym hmm podtekstów seksualnych. Zapamiętałam to jednak chyba ze względu na to, że raz podczas takiej "zabawy", nie do końca celowo, zadałam jej ból tak, że się popłakała, było mi głupio i nie chciałam żeby komuś powiedziała. czy muszę mówić o tym na spowiedzi, jakoś mnie to męczy odkąd mi się to przypomniało jakiś czas temu, ale wstydzę się.
5. i ostatnie co do zatrzymania pożyczonej rzeczy, czy jak chłopak (już były) pożyczył mi bluzę a potem się rozstaliśmy, dość nie miło, pokłóciliśmy się i nie mamy w ogóle kontaktu to czy muszę mu ją oddawać. I jak znalazłam jakiś różne rzeczy pożyczone kiedyś od osób z którymi nie mam kontaktu od wielu lat, to czy będzie to grzech jak dalej je zatrzymam (nie są to jakieś wartościowe rzeczy).
Generalnie jest tak, że najlepiej nie próbować "nazywać" grzechów, ale po prostu powiedzieć, co się zrobiło. Takie ogólne nazywanie ma sens wtedy, gdy np. ktoś kilka razy kłócił się z siostrą, ale nie były to jakieś wielkie kłótnie i wszystko szybko wracało do dobrej normy. Czyli chodzi o sprawy, w których szczegóły nie są istotne. No bo gdyby w czasie jednej z takich kłótni doszło do rękoczynów, to już byłaby sprawa poważniejsza sprawa i nikt by nie mówił o kłótni, prawda?
1. Powiedz w spowiedzi, ze wstydziłaś się swojej wiary i na pytanie czy jesteś wierząca, odpowiedziałaś że nie...
2. Niedziela ma być dniem odpoczynku, więc spotkanie się w niedzielę z przyjaciółmi jest jak najbardziej OK. Zasadniczo nie ma tez znaczenia, czy dane zło człowiek popełnił w niedzielę czy w inny dzień. Trudno powiedzieć, co formułujący to pytanie w rachunku sumienia miał na myśli...
3. Powiedz tak, jak to opisałaś. To chyba najlepsze wyjście...
4. Skoro to Cię męczy, to lepiej wyznać to w spowiedzi... Samo zadanie bólu... Trudno powiedzieć. Trudno ocenić intencje, wielkość bólu (bo popłakać się można z byle powodu)....
5. Najlepiej spytać spowiednika. Generalnie jeśli nie są to rzeczy wartościowe, to nie widziałbym tu problemu. Zwłaszcza jeśli nie miałaś intencji ich nieoddania, ale teraz byłoby to kłopotliwe...
J.