Rozeznająca 28.12.2009 00:04

Sczęść Boże.
Piszę tu ponieważ mam problem z którym sama sobie poradzić nie potrafię. Prawie dwa lata temu pojawił się u mnie głos powołania, który szybko odrzuciłam. W tym roku znów ten głos powrócił, ale był głośny, donośny był taki hmm męczący. Na oku miałam Zgromadzenie zakonne, więc pojechałam na Dni Skupień. Na tych dniach rozmawiałam z Siostrą, i ta rozmowa jeszcze bardziej mnie uświadomiła w powołaniu. Wtedy zdecydowałam, że chce wstąpic do zakonu. Latem miałam umówioną rozmowę z Matką o przyjęcie, ale będąc tam na miejscu przestraszyłam się i rozmowa się nie odbyła. A z racji tego że szkołę mam nieskończoną to chciałam wrócić do szkoły by ją ukończyć. I tak też zrobiłam, poszłam do szkoły i głos zacichł. Proszę mi powiedzieć czy głos wołający mógł pochodzić od samej siebie czy tylko i wylacznie od Boga, dlaczego wyraźnie czułam głos wołający wcześniej , a teraz praktycznie go niesłychać. Czy to oznacza, że powołanie było źle rozeznane czy to wołanie zagłusza Szatan. Nadal mam w sercu gotowa odpowiedz jak ktos sie pyta co dalej co po maturze odpowiadam, ze studia ale w glebi serca odpowiadam ze zakon... Proszę o pomoc, bo czuje się zagubiona... Z Panem Bogiem

Odpowiedź:

Odpowiadający nie wie, skąd pochodził ów głos. Powołanie to często nie tyle "słuchanie głosów" ile odkrywanie w sobie, że ta droga człowiekowi odpowiada...

Decyzja o tym, ze najpierw ukończysz szkołę wydaje się sensowna. Zawsze warto mieć maturę. Choćby po to, byś, jeśli dojdziesz do wniosku, ze zakon nie jest dla Ciebie, miała do czego wrócić. W dzisiejszych czasach brak matury to spore utrudnienie...

A zakon może poczekać. Pan Bóg na pewno się nie obrazi, ze postępujesz rozsądnie. Po maturze zobaczysz i zdecydujesz...

J.