Madzia 27.10.2006 22:25

Od ciągłego myślenie co wolno czy nie wolno, czy to juz jest grzech, a czy jeszcze nie, przeciez można od tego zwariować...nie sadzi Odpowiadający?Czy chrzescijanin to człowiek wiecznie żyjacy w napięciu: czy to już grzech czy jeszcze nie?Czy nie można zgubic radości życia, które jest darem od Boga, ciagle się zastanawiając, czy już uchybiłem Bogu lub bliźnim, czy jeszcze nie?

Odpowiedź:

Odpowiadający uważa, ze tego rodzaju problemy powstają, gdy człowiek próbuje się z Bogiem targować. Gdy zastanawia się ile może, by jeszcze Boga nie obrazić. Tymczasem warto przestawić perspektywę: chcę dobra, szukam dobra, bo Bóg tego ode mnie chce. Wtedy wiele dylematów znika. I na pewno znika napięcie, że trzeba sie na kazdym kroku pilnować...

Bo człowiekowi, który nastawiony jest na czynienie dobra owszem, zło może się przydarzyć. Ale raczej przez nieuwagę, chwilę słabości. I najczęściej będą to sprawy drobne. Jeśli jednak uważa, że zło to tylko złamanie jakichś nieżyciowch przepisów, wtedy rzeczywiscie musi uważać. Intuicja mu bowiem nie podpowiada co dobre, a co złe. Taki, nawet jeśli jest wierzący, ciągle zazdrości niewierzącym, zze mają łatwiej. Nie widzi, że dobro naprawdę jest atrakcyjne...

J.