GośćPiekarski 18.11.2013 14:41

Na pielgrzymce do Piekar Śląskiej jest zwyczaj klaskania, gdy na wzgórze kalwaryjskie wchodzi procesja z obrazem MB Piekarskiej. Zawsze sądziłam, że oklaski są dla Matki Bożej, ale ostatnio (w tym roku byłam 5. raz na pielgrzymce) zauważyłam, że ludzie klaskali raczej na cześć... biskupów kroczących przed obrazem. Nie wiem, czy to pomyłka, czy może tak miało być. Kto otrzymuje oklaski? Matka Boża czy biskupi?

Na wszelki wypadek nie klaskałam. Nie wiem, dlaczego ludzie cieszą się na widok biskupa, za co dostaje aplauz. Nie rozumiem tego i nie podoba mi się to. Nie podoba mi się swoista apoteoza księży przez niektórych ludzi. Ksiądz jak ksiądz, biskup jak biskup - dla mnie są TYLKO pośrednikami, liczy się Bóg. Nie będę oklaskiwała telefonu, że mnie połączył z Ojcem. Biskupów naszych nawet nie znam, księża nie wzbudzają we mnie żadnych emocji. Moim zdaniem nie zasługują na oklaski, a już na pewno nie, gdy oni dostają, a jak przechodzi obraz to jest cisza. Moim zdaniem, klaszcze się z radości. Ja się cieszę na Matkę Bożą, nie na biskupów, ostatnio w Piekarach byłam tym zażenowana.

Jak to jest?

Odpowiedź:

Nie bardzo wiem komu w Piekarach klaszczą. Jak szli biskupi, to klaskano, jak niesiono obraz, to nie? A nie idą razem? Jak by nie było, klaskać oczywiście nie musisz. A ludzie? Cóż... W takich sytuacjach często działa efekt tłumu. Jeden zacznie, drugi nie pomyśli...

J.