Gość 06.04.2013 02:09

Witam, mam kilka wątpliwości. Tylko proszę od razu nie interpretować tego w ten sposób, że jestem osobą niewierzącą, co już raz słyszałam próbując wyjaśnić, że zwyczajnie mam wątpliwości. A wierzę, i to wierzę od zawsze. Otóż nurtuje mnie kilka kwestii:
1. Dlaczego Kościół uważa, że zwierzęta nie posiadają duszy? Przecież są tworami Boga, żywymi istotami stworzonymi przez niego. My ludzie twierdzimy, że jesteśmy najważniejsi, że tylko my jesteśmy stworzeni na podobieństwo Najwyższego, ale czy nie jest to pychą? Uważamy się za najlepszych gatunkowo i twierdzimy, że tylko my mamy duszę i rozum. Czy jakieś Boże słowa mówią o tym, że zwierze nie ma duszy ? Czy możliwe jest by było "żywym robotem" ?

2. W mojej rodzinie były 2 rozwody. Wszędzie pełno rozwodów. Bóg chce, byśmy byli z jedną osobą już do końca, ale poprę się przykładową sytuacją : Kobieta zaszła w ciąże, wyszła za mężczyznę - byli bardzo młodzi. Dziecko się urodziło a oni rozstali, załóżmy, że musieli się rozstać ponieważ mąż zdradzał i bił żonę i dziecko. Dziewczynka wychowywała się bez ojca, cierpiała z tego powodu. Kobieta po kilku latach spotkała mężczyznę, który nigdy nie miał żony. Pobrali się- ale tylko cywilnie choć oboje są bardzo wierzący. Dziewczynka nareszcie ma "ojca", nareszcie czuje się jak normalna rodzina. Czy Bóg chciałby, żeby oni nie byli razem? Czy robią coś złego? Ja wiem, że kobieta jest z małżeństwie z wcześniejszym mężczyzną, w świetle kościoła, ale przecież każdemu sprawiają tylko radość tym, że są szczesliwi. cierpią tylko oni - ponieważ nie mogą uczestniczyć w życiu kościoła. Czy Bóg chciałby, żeby żyli oddzielnie, nieszczęśliwi, nie mogąc razem mieszkać? Czy chciałby, by kobieta przez to, że była bita (czyli nie mogła pozostać w związku) już nigdy nie mogła zaznać szczęścia z innym? Przecież Bóg jest miłosierny, a ich małżeństwo daje szczęście.

3. Mam mojego mężczyznę. Kochamy się, polegamy na sobie, znamy swoje charaktery na wylot. Jesteśmy już ze sobą długo. Mamy tą pewność, że to prawdziwa miłość. Dlaczego w tym przypadku współzycie przed ślubem jest grzechem? My nawet nie możemy jeszcze wziąć ślubu, jesteśmy na to zbyt młodzi ( co nie znaczy ze nie dojrzeliśmy do miłości) partner dostosowywuje się do mnie, wiem,że będzie czekał tyle ile ja będę chciała, choćby do ślubu. Jednak wiem też, że obojgu z nas brakuje cielesnej bliskości. Jemu jest przykro choć stara się nie pokazywać tego po sobie. Poczeka, czeka i czekać będzie, ale jak to jest, że ma cierpieć z tego powodu? Że ja zadaje mu ból, kiedy jedyne co chcę mu dać to radość? Że sobie zadaję ból, bo nie mogę zniesć myśli, że go ranię, choć akceptuje wszystko ? Czytałam opinię, że przed ślubem nie jest się dojrzałym, trzeba poznać swoje dusze. Z tym jednak, że siebie znamy już od bardzo dawna, wiemy o sobie wszystko. Nie uważam też bym była mniej dojrzała tylko dlatego, że nie mam 30 lat ( w sprawach naszej miłości oczywiście) Nie byłabym też bardziej dojrzała, gdybym np. jutro miała wziąć ślub. Kochamy się tak, że moglibyśmy przysięgać dozgonną miłość choćby dziś.Jesteśmy odpowiedzialni. Poza tym, czy w czasie pisania Pisma Świętego były śluby? Z Biblii wiem tylko o weselach. Poza tym to właśnie w Biblii są słowa, żeby niczego nigdy nie przysięgać. Zatem skoro wtedy nie było ślubów, czy kobieta i mężczyzna nie stają się małżeństwem właśnie podczas zbliżenia cielesnego, a nie podczas przysięgi ( która przez nas, ludzi została "wymyślona" później) ? I jeszcze jedno: mówi się, że nie powinno się współżyć przed ślubem, bo potem nastąpi tylko znudzenie, rozwód. Jednak takim tokiem rozumowania nie byłoby dozgonnych małżeństw ponieważ nie zależnie czy ktoś zacząłby przed ślubem czy bez - w końcu znudziłby się drugą osobą.

4. Dlaczego masturbacja jest grzechem? Nigdzie nie znalazłam informacji w Piśmie Świętym które by to tłumaczyły, przecież nie jest to cudzołóstwem, ponieważ onanizuje się samego siebie.Seksuolodzy mówią, że takie "poznawanie siebie" jest dobre. Ono pozwala poznać swoje potrzeby. Wiem też, że niektórzy, zwłaszcza mężczyźni, nie potrafią żyć inaczej,kumuluje się to w nich i choć bardzo się starają nie dają rady. Już tak skonstruowany jest organizm. Czy Kościół nie nad interpretuje sobie czasem przykazania szóstego ? Tzn wg mnie tak, ale może dostanę jakaś logiczną odpowiedź. Wg mnie takie niepoznanie samego siebie własnie prowadzi do problemów potem w małżeństwie, osoby od małego uczone są , że nie wolno, że współżycie jest złe -a potem? potem mają tylko opory przed własnym małżonkiem i nie znają swoich potrzeb, a jak nie oni -to kto ?

Odpowiedź:

1. Być może zwierzęta posiadają duszę, ale na pewno nie taka jak człowiek, nieśmiertelną i rozumną. Wyjątkowość człowieka w Piśmie Świętym przedstawiona zaś została głównie w dwóch pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju, gdzie mowa jest o stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boga oraz o panowaniu człowieka nad światem; panowaniu w sensie bycie gospodarzem...

2. Nie wiem jakiego szczęścia chce Bóg dla człowieka. Wiem, że przez Jezusa wyraźnie pouczył, że porzucenie męża/żony a związanie się z kimś innym jest cudzołóstwem.

Sytuacje takie jak opisana przez Panią są wyzwaniem. Po pierwsze, aby decyzję o małżeństwie podejmować odpowiedzialnie. Po drugie, aby nie uważać małżeństwa za zwieńczenie miłości, a raczej za etap, po którym miłość ciągle musi być pielęgnowana. W sytuacji, gdy w dniu ślubu istniała jakąś przyczyna, dla której ktoś nie mógł ważnie zawrzeć małżeństwa a jednak je zawarł, można starać się o uznanie związku za nieważny od samego początku. Np. w sytuacji ukrywanego uzależnienia od alkoholu czy narkotyków, a nawet hazardu jest taka możliwość...

3. Kiedy miłość jest dojrzała? Chyba miedzy innymi wtedy, kiedy mogę być dla drugiego darem. Fajnie że się rozumiecie, dogadujecie i wszystko inne. Ale skoro z jakiegoś powodu nie możecie/nie chcecie jeszcze zawrzeć małżeństwa, to znaczy że nie możecie/nie chcecie być darem....

To nie jest tak, że wasze miłość jest dojrzała, ale tylko społecznie jesteście jeszcze niedojrzali. Wasza miłość nie jest jeszcze dojrzała, bo nie możecie/nie chcecie  jeszcze podjąć obowiązków wynikających z małżeństwa. Nie wypływa się w morze żaglowcem, któremu brakuje "tylko" kotwicy albo "tylko" steru. Albo się jest w pełni gotowym, albo się gotowym nie jest. Niezależnie od tego, ile do owej pełnej gotowości brakuje...

Czy w Biblii były śluby... Dzisiejsza forma zawarcia małżeństwa (zgoda na jego zawarcie w obecności kapłana i dwóch innych świadków) jest stosunkowo nowa. W Biblii czytamy np. o zaślubinach Maryi i Józefa "wpierw, nim zamieszkali razem znalazła się brzemienna" (cytat z pamięci). Małżeństwo zawierano na raty. Najpierw były zaślubiny z weselem, potem dopiero uroczyste przeprowadzenie się panny młodej do domu męża.

O ile odpowiadającemu wiadomo w różnych kulturach różnie to bywało. U Germanów małżeństwo rozpoczynało się np. przez współżycie. Ale Kościół przyjął zasadę prawną jaką przyjął i tego należy się trzymać. Zgodnie z prawem danym Piotrowi "cokolwiek zwiążesz na ziemi będzie związane w niebie, a co rozwiążesz będzie rozwiązane w niebie".

Zresztą... Problem naprawdę nie w formie. Tylko w tym, czy faktycznie chcecie być od tej konkretnej chwili małżeństwem. Wystarczy to powiedzieć przed kapłanem i dwoma innymi świadkami. Ale skoro nie chcecie, to znaczy że nie chcecie, prawda? Nawet jeśli istnieje ważny powód, by decyzję o ślubie odłożyć...

4. W Piśmie Świętym jest np. mowa o pożądliwym spoglądaniu na kobietę, które już jest cudzołóstwem.  W tym kontekście Ewangelista pisze o potrzebie wyłupienia oka, które jest powodem do grzechu, ale i odcięcia reki, która jest powodem grzechu (Mt 5,30). To nie wprost, ale... Przecież temu dotykaniu się towarzysza fantazje, myśli, nie tak?

Dlaczego masturbacja jest grzechem.... Bo jest użyciem seksualności poza relacją  małżeńską. Bo jest szukaniem przyjemności bez odniesienia do płodności. Tak by można w skrócie napisać...

Z tym odkrywaniem własnych potrzeb to wymówka... No bo jak: odkryję własne potrzeby i co? Jak mąż nie będzie ich w pełni zaspokajał to do wymiany? Toż to egoizm w najczystszym wydaniu. Problemy w związkach rodzą się na tym tle wcale nie z powodu nieodkrytych potrzeb, ale z powodu frustracji, że nie są zaspokajane. A bardzo trudno zaspokoić te potrzeby, gdy są rozbuchane przez wyobraźnię i spore doświadczenie autoerotyczne.

W sytuacji mężczyzn (może i kobiet też) wskazuje się też na czysto fizjologiczny problem: ucisk dłoni jest mocniejszy niż waginy. Przyzwyczajenie do silniejszego bodźca może przeszkadzać w normalnym współżyciu... I żeby nie było, to ostatnie wyczytałem nie w podręczniku teologii moralnej, ale jako poważny artykuł na stronie jednego ze znanych polskich portali...

J.