Gość 05.11.2011 21:34

Mam takie pytanie. Czytałam wielokrotnie przypowieść o samarytance przy studni. Jezus mówi jej, że to, że pije jest powodem tego, że nie ma tego jedynego męża (lub też że powinna pragnąć oprócz męża - jeszcze słowa Bożego) - lub jedno i drugie naraz. Znam już wiele tłumaczeń - homilii na ten temat i jakoś nie mogę się dopatrzeć w nich jakiegoś morału dla siebie. Bo jak wiadomo - człowiek każdy (przynajmniej dorosły) potrzebuje wypić 2 litry wody dziennie. Jeśli nie wypije, to nawet można to w pewnym sensie uznać za grzech nieumiarkowania w piciu ( - oczywiście jeśli będzie przez dłuższy czas nie pił). I nasuwa mi się co prawda jedna odpowiedź, że św. Cecylia ukazała się po śmierci swojej siostrze zakonnej i powiedziała jej, że tą wodą, którą odmawiała sobie za życia oblał ją jej anioł stróż przed mękami czyśćcowymi. Także tu widzę jakieś światło do tego, by faktycznie ofiarować sobie nie picie wody - na rzecz nie cierpienia w czyśćcu jak św. Cecylia. Ale tak szczerze mówiąc to wątpię, żeby Jezusowi chodziło o nie picie (lub picie w mniejszej ilości) wody gdy jest upał. Oczywiście wiem o co chodzi, - wiem, że chodzi o to, by samarytanka napajała się raczej wodą jako słowem Bożym, ale tak oprócz tego - zakłądając, że już się napaja tym słowem Bożym, - to czy naprawdę przebywanie obok studni, nabieranie wody - jest uważane za niesłuszne w przypowieści Jezusa?

Odpowiedź:

Proszę wybaczyć, ale w całej historii rozmowy Jezusa z Samarytanka przy studni nie ma ani słowa o tym, ze nie wolno pić wody ze studni. Wręcz przeciwnie. Sam Jezus prosi Samarytankę "daj mi pić", a potem wychodząc od rozważań na temat wody zaczyna mówić o Wodzie Żywej czyli Duchu Świętym. Na pewno nie ma tam zakazu picia wody!

J.