Zbawienie przez krzyż

Po co Bóg skazał swojego Syna na takie cierpienie? Czy szantażował Jezusa, że jeśli nie umrze za ludzkie grzechy to ludzkość nie zostanie zbawiona? Czy jest tak okrutny, że potrzebna Mu była czyjaś śmierć?

Mamy tutaj do czynienia z ogromnym nieporozumieniem. Wydaje Ci się bowiem, że zły Bóg Ojciec skazał Syna na śmierć, bo szukał jakiejś ofiary. Ale tak nie jest! Nasze zbawienie dokonało się bowiem nie przez samą śmierć, ale przez posłuszeństwo Jezusa; posłuszeństwo aż do śmierci. On wiedząc co Go czeka dobrowolnie zgodził się przyjąć mękę z ręki swoich oprawców. To nie Ojciec skazał Syna na śmierć. Zrobili to ludzie. Zrobili za to, że powiedział, iż jest Bożym Synem (zobacz Mk 14,55nn). Nawet w obliczu wielkiego cierpienia Jezus pozostał wierny Ojcu. Gdyby skłamał, zapewne ocaliłby życie. Ale przecież po to przyszedł, aby być pierwszym wiernym Bogu od początku do końca. Tak jak grzech Adama, polegający na nieposłuszeństwie, sprowadził na wszystkich ludzi śmierć, tak posłuszeństwo Jezusa przyniosło nam życie wieczne... Święty Paweł tak o tym pisał (Rz 5, 18-19):

„A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi”.

A w Liście do Filipian napisał: (2, 6-9)

„On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię (...)”

Tak więc istotą odkupieńczej śmierci Jezusa jest nie tyle sama śmierć, co Jego posłuszeństwo wobec Ojca, posłuszeństwo, które trwało przez całe życie, ale na koniec wyraziło się w dobrowolnym przyjęciu strasznej śmierci.

Jeszcze jedno: trudno oprzeć się wrażeniu, że Jezus przyjął mękę, żebyśmy zobaczyli, iż to posłuszeństwo wobec Ojca nie było łatwe, ale naprawdę Go kosztowało...

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • jagudka
    14.04.2011 11:45
    A czy nikomu z was nie przyszło do głowy że to sam Bóg Wszechmogący Jahwe ze Starego Testamentu zstąpił z nieba przybrał ludzką postać i oddał za nas życie a na ziemi tylko przybrał tylko nowe imię.W końcu tylko Bóg może zbawiać więc to wszystko wyjaśnia.Jest jeden Bóg w Trzech Osobach Boskich(tak mówi religia) i ten Bóg może się ukazać ludziom w postaci Ojca, Syna jak albo Ducha Świętego.Przecież nawet sam Jezus powiedział kto widzi mnie widzi i tego który mnie posłał z czego może wynikać że on sam siebie posłał albo ja i Ojciec jedno jesteśmy o czym świadczy że to tak naprawdę jedna osoba.
  • jo_tka
    14.04.2011 12:03

    Nie przyszło zapewne - bo to herezja, negująca prawdę o Trójcy Świętej.

    „A jeśli już sądzę, to sąd mój jest prawdziwy, bo nie jestem sam, lecz jestem Ja i Ten, który mnie posłał. A przecież w zakonie waszym jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest wiarygodne. Ja świadczę o sobie, a także Ojciec, który mnie posłał, świadczy o mnie” (Jana 8:16-18).

    „Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy. Kto mnie nie miłuje, ten słów moich nie przestrzega, a przecież słowo, które słyszycie, nie jest moim słowem, lecz Ojca, który mnie posłał. To wam powiedziałem z wami przebywając. Lecz Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem” (Jana 14:23-26).

  • BJGość
    21.05.2016 15:06
    Jezus wcale nie musial umierac na krzyzu.Bog mogl "ulaskawic czlowieka".Tylko,ze wtedy nikt nie poznalby bezmiaru milosci i milosierdzia Boga.I nikt nigdy nie potrafilby wzbic sie na wyzyny swiadomego altruizmu.Bylibysmy nadal jak "zombie".Patrzac na smierc Boga na krzyzu zaczynamy rozumiec kim On jest.Ta smierc czyni nas prawdziwymi ludzmi.Cierpienie zaczyna miec sens bo uswiadamy sobie,ze u cierpiacego to Bog zaciaga dlug,ktory zamierza splacic i wynagrodzic...bez smierci Boga na krzyzu cierpienie nie ma zadnego sensu.Zycie nie ma sensu...bo co mi z tego,ze i krolem bedac umrzec musze? Lepiej nie istniec wcale.
  • Gość
    21.12.2016 02:41
    Caly wszechswiat jest oparty na zasadach, pozwalajacych aby byl zachowany univers(czyt.porzadek). Jedna z zasad jest dzialanie-skutek co rowniez odnosi sie do prawa sprawiedliwosci. Za grzechy trzeba placic tak jak za zaciagniety dlug. Moze jednak ktos inny splacic kredyt, o ile chce. Chrystus mogl to zrobic..pytanie czy pomimo takiej okrutnej agoni Jezusa na krzyzu zachowana zostala proporcja do grzechow wszystkich ludzi od poczatku zaistnienia grzechu oraz tych w nastepnych pokoleniach.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Pytania z dnia...

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 1 2 3 4

    Reklama

    Reklama