justyna 01.02.2010 18:02

Mam wątpliwości... Przeczytałam tekst"Co wolno w małżeństwie" i pisze tam,że w małżeństwie są dozwolone np. pieszczoty (poza współżyciem), które mocno podniecają lub co budzi jeszcze większą moją wątpliwość-przerwanie zespolenia fizycznego przed wystąpieniem orgazmu. Chciałabym się dowiedzieć czy to wszystko jest jeszcze miłością? Czy takie zachowania są wyrazem czystej miłości, troski o dobro współmałżonka? (czy nie wypływają one często z egoistycznej postawy doznania przyjemności kosztem drugiej osoby?).W modlitwie zawierzenia Ruchu Czystych Serc Małżeństw są słowa:Jezu ucz nas(...), umiejętności kontrolowania naszych pobudzeń seksualnych..."Czy to zdanie, a to, co jest dozwolone w małżeństwie nie KŁÓCI SIĘ??? Te pytania nię są złośliwe ani nie chcę podważyć niczyjego autorytetu, ale są wyrazem mojego zagubienia i wielu wątpliwości.
Z góry dziękuję za odpowiedź:)

Odpowiedź:

Wydaje się, że problem tkwi w tym, że - pewnie nieświadomie - zakładasz u małżonków złą wolę. To znaczy że chcą oni źle wykorzystać to, na co Kościół zezwala; wszystkimi możliwymi metodami chcą oni użyć jakieś nieakceptowanej przez Kościół metody antykoncepcyjnej, a mimo to nie mieć grzechu. A tak nie jest.

Sprawa jest znacznie bardziej trywialna. Chodzi o to, że małżonkowie nie mają grzechu przerywając współżycie, gdy ktoś zapuka do drzwi, gdy nagle będą się musieli zająć płaczącym dzieckiem. Więcej, nie będzie też grzechu, jeśli po prostu oboje poczują się zmęczeni czy stracą ochotę na seks. Grzechem byłoby tylko, gdyby potem jakoś sami się zaspokajali, wykluczając możliwość poczęcia. Ale to zupełnie coś innego, niż zwyczajne przerwanie współżycia...

Jako metoda antykoncepcyjna stosunek przerywany jest uznawany za niemoralny. Jest to też metoda mało skuteczna. No i przede wszystkim, gdyby chcieć ją dłużej stosować, pewnie prowadziłaby u małżonków do jakichś nerwic. No bo ile razy można współżycie zaczynać i mimo istniejącego napięcia je przerywać?

J.