Kasia 08.01.2010 17:21

Szczęść Boże.
Mam pewien problem który nie daje mi ostatnio spokoju.Kilka lat temu zaczeły targać mną wotpliwości dotyczące kościoła...Wierzę w Boga, jestem osobą wierzącą ale nie praktykującą obecnie ale coraz gorzej mi z tym...brakuje mi czegoś...
Idąc za tym wszystkim przestałam przyjmować księdza po kolędzie, zaszyłam się w sobie i w swoim cierpieniu którego wtedy doznałam i które odebrało mi chęci do wszystkiego...
A teraz boję się że już nie mogę wrócić do Kościoła, boję się udać do Księdza Proboszcza, boje sie że powie mi że nie mam już czego tu szukać bo mineło kilka lat..:-(
Właśnie teraz odbywa się u mnie w mieście kolęda i strasznie mi źle że do mnie do domu nie przyjdzie Jazus...że Ksiądz omija mój dom łukiem...
Proszę o pomoc, czy jest jeszcze możliwość że jeśli udam się do Ks.Proboszcza to mnie nie potępi???
Czy mogę mieć jeszcze choć małą nadzieję że mogę wrócić do Kościoła???
Nie wiedziałam że to takie trudne,czym dalej w las tym trudniej...
Proszę o pomoc

Odpowiedź:

Jeśli zdecyduje się Pani przyjąć kolędę, to ksiądz na pewno będzie się z tego cieszył. Proszę się nie obawiać jego reakcji. Przecież księża pamiętają, że Pan Jezus bardziej cieszy się z jednej owcy odnalezionej, niż z 99. tych, które się nie zgubiły...

J.