x 01.06.2009 23:58

"Na to żądanie (stosunku z użyciem środków antykoncepcyjnych, kobieta) nie może przystać, ale ma moralne prawo poddać się biernie mężowi wiedząc, że używa on środków antykoncepcyjnych; nie może jednak aprobować jego postępowania ani akceptować zadowolenia, jakie może odczuwać w czasie stosunku"

http://zapytaj.wiara.pl/index.php?grupa=8&art=1231349222
Czy takie zachowanie jest moralnie dobre? Przecież to uprzedmiotowia kobietę, sprowadza ją do roli rzeczy, za której pomocą może zostać zaspokojony maż, podczas gdy ona nie może akceptować swojej przyjemności [jak to wpływa na jej zdrowie, na kształtowanie się właściwego stosunku do współżycia?] Przecież współżycie nie ma być jakimś poświęceniem, ale radością, oddaniem sobie nawzajem, dlaczego tutaj żona ma się poświęcać, aby mąż był zaspokojony, a sama ma mieć z tym problemy? Przecież sprowadza ją to do roli rzeczy zaspokajającej potrzeby męża, nie mogącej sama osiągnąć satysfakcji. Chyba nie na tym powinno polegać współżycie?

Odpowiedź:

No właśnie. Nie na tym - jak to zostało opisane - powinno polegać współżycie. Mąż nie powinien żądać stosunku, kiedy kobieta go nie chce. A może nie chcieć wiedząc, że może zajść w ciążę, a nie stać ich na wychowanie kolejnego dziecka.

Tekst dotyczył sytuacji, gdy kobieta jest do współżycia zmuszana (niekoniecznie jest to zaraz klasyczny gwałt). Czyli dotyczył sytuacji nienormalnej. Dodajmy: z winy męża nienormalnej. Męża, który nie szanuje wrażliwości kobiety, która nie chce używać środków antykoncepcyjnych. Chyba że pytającemu/pytającej wydaje się, ze można harmonijnie żyć w małżeństwie, w którym jedno, dla świętego spokoju, ustępuje ze swoich przekonań...

Zdaniem odpowiadającego to chore spojrzenie na miłość i harmonijne współżycie...

J.