ewa 11.04.2008 20:09

Witam i proszę o radę.Otóż czasami zdarza mi się zauważyć coś co może stanowić niebezpieczeństwo dla innych. Interweniuje wtedy u osób, które wedle mego rozeznania mogą to zmienić. Kiedyś np. był to Ks.proboszcz małej parafii w kórej co roku jestem przez kilka tygodni. Nie znam tamtejszego kościelnego więc zwróciłam się z problemem, ktory mógł on rozwiązać bezpośrebnio do proboszcza i teraz mam wyrzuty, że może popełniłam jakiś donos na kościelnego mówiąc o sprawie od razy proboszczowi, że może powinnam dowiedzieć się kto jest kościelnym i iść do niego-ale przecież nie mówiłam o problemie na zasadzie zarzutu czy wytykania błędów, co zaznaczyłam w rozmowie z Ks.proboszczem. Nie zawsze też w innych podobnych przypadkach wiedziałam kto jest bezpośrednio odpowiedzialny za określone sprawy i pomijałam te osoby zwracając się np.do straży miejskiej o rozwiązanie problemu. Zawsze robiłam to z dobrymi intencjami i nie chciałam szkodzić innym ludziom a tylko zlikwidować np.jakieś niebezpieczeństwo. Czy zatem powinnam przeprosić pana kościelnego i nne osoby pominięte-czy dopuściłam się jakiegoś donosu? Proszę o zachowanie mojego adresu e-mailowego do wiadomości Redakcji.Pozdrawiam.Ewa

Odpowiedź:

Zdaniem odpowiadającego nie ma potrzeby nikogo przepraszać. Ważne, ze jakieś zagrożenie zostało usunięte. Czy należy to traktować w kategorii donosu? Jeśli chciała Pani, żeby inni uniknęli niebezpieczeństwa, to nie. Gdyby Pani intencją było zaszkodzenie komuś, to tak...

J.