h 07.03.2007 14:56

Witam,

na początku chciałabym bardzo podziękować za możliwość zadania pytania, ponieważ mam ogromny problem z nurtującą mnie kwestią.

Dotyczy ona obietnic zawartych w Ewangelii na temat modlitwy i jej skuteczności. Przeglądając w ciągu ostatnich lat od czasu do czasu Pismo Św., najczęściej zatrzymuję się na fragmentach, które dodają otuchy w kwestii składania próśb do Boga, a które brzmią:
"...każdy, kto prosi, otrzymuje..."
"Wierzcie, że otrzymacie wszystko, o co się modlicie i o co prosicie, a stanie się wam"
"Ojciec, który jest w niebie da dobre rzeczy tym, którzy go proszą"
"O cokolwiek mnie poprosicie w imię Moje, ja to spełnię"
"Czyżby Bóg nie wziął w obronę swoich wybranych? którzy wołają do Niego we dnie i w nocy, i czyżby zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, zaraz pospieszy im z pomocą"
...do tego dochodzą jeszcze przypowieści, takie właśnie jak ta o uporczywej wdowie, oraz rozliczne cuda i uzdrowienia jako odpowiedź na ludzkie prośby, które możemy znaleźć na kartach Ewangelii.

Jednak zapoznając się z warunkami dobrej modlitwy, także czytając odpowiedzi udzielane w tym serwisie, widzę, że bardzo często mówi się, że Bóg nie wysłuchuje nas tak, jak Go o to prosimy, lub że modlitwa nie zawsze musi być skuteczna.
Rozbieżność ta, wynikająca u mnie zapewne z niepoprawnej interpretacji Ewangelii lub czytanych tu treści, nie daje mi spokoju. Nie ukrywam, że dzieje się tak dlatego, że sama w ciągu ostatnich miesięcy mam ogromną prośbę w sprawie osobistej, jednak moja modlitwa nie spełniała zapewne warunków, gdyż sprawa w ostatnich dniach okazała się być, racjonalnie i po ludzku rzecz biorąc BEZNADZIEJNA i trzeba doprawdy cudu i interwencji Pana Boga, żeby ją rozwiązać ;-(. Kiedy udałam się z tym problemem do spowiedzi, usłyszałam także od księdza, że "tak to jest, modlitwy nie zawsze są wysłuchiwane".

Rozumiem, że Panu Bogu należy się od nas pokorna postawa i przekonanie, że on wie najlepiej, co jest dla nas dobre. W takim razie rodzi się moje podstawowe pytanie: skąd w Ewangelii obecność takich słów, jak KAŻDY, KTO PROSI, COKOLWIEK, WSZYSTKO, O CO PROSICIE, NATYCHMIAST POSPIESZY Z POMOCĄ? Wskazują one przecież na to, że wysłuchana zostanie prośba wyartykułowana przez nas? Czytając je, może się wydawać, że nie ma możliwości, żeby Pan Bóg nie wysłuchał modlitwy, jeśli w niego wierzymy, a potem poza Ewangelią i w życiu okazuje się, że może być inaczej... czy to wynika tylko ze zbyt słabej wiary?

Pragnę zadać jeszcze kolejne pytanie w związku z moją sprawą, jak mam zatem do niej podejść, skoro jest ona beznadziejna? Odmawiam obecnie nowennę do św. Tadeusza Judy i naprawdę w momencie modlitwy staram się wierzyć w jej skuteczność, ale świadomość, że modlitwa może się Bogu nie spodobać i jak dotąd nie została wysłuchana bardzo mnie i moją wiarę osłabia ;( A może zły w mojej modlitwie jest egoizm, że proszę o coś dla siebie, o zaspokojenie pewnych swoich potrzeb? Z drugiej strony, przecież mnóstwo ludzi, włącznie z tymi cudownie uleczonymi w Ewangelii, pozwalało sobie prosić o wstawiennictwo za osobistymi problemami, przynajmniej takie mam wrażenie czytając o tym.

Mam ogromne mnóstwo wątpliwości w związku z moją sytuacją, ten problem mnie bardzo rozprasza i odrywa od innych spraw i obowiązków, dlatego proszę o pomoc, jednocześnie przepraszam za chaotyczność mojej wypowiedzi, mieszanie pytań natury ogólnej z takimi 'osobistymi'.

Bardzo proszę o odpowiedź i z góry za nią Bóg zapłać.

Odpowiedź:

Problem jest dość złożony i delikatny. Łatwo coś istotnego pominąć, okazać sie niezbyt delikatnym itp. Odpowiadający wolałby więc, by przeczytała Pani odpowiedź, jakiej udzielił niegdyś na podobnie postawiony problem o. Jacek Salij w artykule "W jaki sposób Pan Bóg wysłuchuje naszych modlitw?" (TUTAJ)

J.