aga 04.12.2006 19:59

1.Mam pewien dylemat. Zdarza się wielokrotnie, że koleżanki mówią mi jakąś swoją tajemnicę albo inną sprawę np. dotyczącą ich rodziny, a ja obiecuje nic nikomu nie mówić, a następnie w domu mówie wszystko mojej mamie. Może czasem po prostu po to, żeby kogoś obgadać, a czasem dlatego, że jestem bardzo przywiązana do mamy i z nią mogę dyskutować o wielu rzeczach. Czy postąpiłam bardzo nie w porządku wobec koleżanek? Czy to jest grzech i powinnam tego zaniechać oraz się z tego wyspowiadać?

2. Inna sprawa kiedy rozmawiam z moimi koleżankami i mówię o tym co zrobiła inna osoba, to czy mam to potraktować jako grzech obmowy? Bo w końcu obmowa to wyjawianie czyichś wad bez potrzeby a takie sytuacje zdarzają się raczej często np. gdy mówie komuś, że mam taką a taką znajomą. W sumie to nie ma wielkiej potrzeby mówienia o czyimś zachowaniu, chociaż z drugiej strony o czym właściwie mielibyśmy rozmawiać jeśli nie o innych ludziach.

3. Czy nie będzie większej różnicy jeśli w spowiedzi powiem najpierw grzechy lekkie, a ciężkie zostawię na koniec, bo z tego co słyszałam to kapłani złoszczą się, że ludzie wymieniają grzechy w takiej kolejności, choć moim zdaniem ważne jest żeby powiedzieć wszystko a nie który grzech po którym?

4. Czy mówienie o kimś negatywnie w żartach (nie mam na myśli wulgaryzmów) nie mając na celu obrażenia go np. w stylu,, ale z niego głupek" czy ,,ale to debil" jest czymś złym?

5. Co mam zrobić kiedy na klasówce ktoś chce ode mnie ściągnąć? Mogłabym powiedzieć coś w stylu ,,nie ma mowy" albo ,,mogłeś się nauczyć" ale wtedy będe postrzegana jako egoistka.

Odpowiedź:

1. Z obietnicami dotyczącymi „nic nie mówienia” jest różnie – czasem oznaczają tylko nierozpowiadanie danej rzeczy na prawo i lewo (wtedy ewentualnie zaufanej osobie można powiedzieć), a czasem dotyczą naprawdę wszystkich – bez żadnych wyjątków. Ty najlepiej wiesz, co obiecywałaś i w jakiej sytuacji. Jeśli była to druga z tych możliwości, to nie powinnaś mówić nawet mamie. Albo nie obiecywać...

2. Z tego, co piszesz, wynika, że wiesz, czym jest obmowa. Nie powinnaś więc mieć problemów z ocenieniem, czy tylko o kimś rozmawiasz, czy już go obmawiasz. Dodajmy: mówienie o sprawie powszechnie znanej, także osobie do której mówimy, nie jest obmową.

3. Rzeczywiście, zasada jest taka, że grzechy ciężkie mówi się na początku. Kapłan wtedy od początku ma rozeznanie, czego spowiedź dotyczy. Co więcej, słuchając wyznawanych grzechów, przygotowuje sobie naukę i pokutę dla penitenta. Kiedy zasadniczy grzech usłyszy na samym końcu, tamte elementy musi przygotować od nowa w tempie ekspresowym...

Dobrze by było spojrzeć na tę sytuację również od strony penitenta. Tak już mamy, że te trudniejsze zadania odwlekamy jak możemy zostawiając je na sam koniec. Ale wtedy wszystko robimy z poczuciem, że one cały czas nad nami wiszą. Tak samo jest z wyznawanymi grzechami. Nie ma co odwlekać i iść pod górkę, lepiej od razu mieć je z głowy, a wtedy cała reszta idzie już łatwo :)

4. A Ty? Chciałabyś, żeby ktoś mówił o Tobie negatywnie choćby w żartach?

5. Chcesz dawać ściągać kolegom, bo jest to uważane za pomoc. Ale jest to tak naprawdę pomoc bardzo krótkotrwała. Brak wiedzy, który Twoi koledzy nadrobią ściągnięciem na klasówce, prędzej czy później da o sobie znać. Choćby na maturze... Naprawdę lepiej dostać raz czy dwa nieco gorszą ocenę i nauczyć się na poprawę niż regularnie odpisywać, mieć dobre oceny i żyć w przeświadczeniu, że wszystko jest w porządku, a potem nagle nie zdać matury i nie dostać się na studia... Chcąc pomóc kolegom i dając im ściągać, tak naprawdę możesz im bardzo zaszkodzić...

M.