limonka 09.08.2006 22:53

Od 5 lat jestem w związku małżeńskim, mam 2 letnią córeczkę. Pobraliśmy sie z wielkiej miłości, świata poza sobą nie widzieliśmy, co sie z nami stało?? Zawsze powtarzalam, że nigdy nie zdradze meża, bo mam w pamięci jak sie troszczył o mnie kiedy na świat przychodziła nasza córeczka, jak mnie wyciągał z depresji poporodowej i wiele innych sytuacji, kiedy byliśmy razem. Rok temu wyjechał za granicę do pracy, teraz i ja juz tu jestem i znów jesteśmy razem, tyle że zanim tu przyjechałam zdradziłam męża. W styczniu poczułam, ze zaczynamy sie od siebie oddalac, że moje problemy już nie są jego problemami, poczułam, że mnie nie słucha... Zaczał słuchać kto inny i stało sie, zakochałam sie. Zakochałam sie w facecie, którego znam 4 lata, który był moim (właściwie naszym) dobrym znajomym. To był romans, który trwał miesiąc. Były pocałunki i przytulanie, bez pełnego zbliżenia. Dodam, że powiedzialam o wszystkim mężowi. Najpierw zabronił mi sie z nim kontaktować, potem stwierdził, że na czacie możemy rozmawiać, ale zabronił sie z nim zobaczyć jak przyjedziemy do Polski. Czy jest szansa, by tą PRZYJAŹN znów włożyć w ramy przyjaźni, a wyjąć z kontekstu zauroczenia? Teraz postanowiliśmy sie nie kontaktować zupełnie przez 6 tygodni. Czy jeśli wytrwamy w tym postanowieniu, będzie to jakieś usprawiedliwienie do widzenia sie we wrześniu? Twardo postanowiliśmy, że to się zdarzyło, ale sie nie powtórzy. Zaraz po przyjeździe do Polski zamierzam iść do spowiedzi, bo od tamtej pory nie byłam. I jeszcze jedno: czy spowiednik może mi postawić warunek, że nie moge sie z nim zobaczyć, żeby spowiedź była ważna? Czy maz może mi stawiać ultimatum: jak sie z nim spotkasz, znaczy, że ci na mnie nie zależy? Zalezy mi na małżeństwie, ale na tamtej przyjaźni też. Nie umiem otwierać sie przed ludźmi. W swoim życiu miałam 2 przyjaciół poza męzem, ostatnio w 1995 roku. Od tamtej pory nikogo nie obdażyłam zaufaniem, az do teraz. Trochę nam sie to wymkneło spod kontroli, to fakt, ale moze jest szansa, żeby wrócić do czysto przyjacielskich stosunków? Dodam, że oboje tego bardzo chcemy. Nie chciałabym rezygnowac z tej przyjaźni, bo cięzko mi tu samej, kiedy mąż w pracy całymi dniami. Miła była świadomość, że w Polsce jest ktoś kto w pewnym momencie o tobie myśli i pyta smsem: jak ci leci dzień. Pytanie o taka bzdurę, a prawie jakby siedzial obok i ze mną rozmawial. Czułam, że nie jestem sama. Błagam o szybką odpowiedź.

Odpowiedź:

Odpowiadajacy nie potrafi sensownie na Twoje pytania odpowiedzieć. Bo nie wie jak sprawy potoczą się w przyszłości. Jest szansa, że wrócą do normy. Ale może się też zdarzyć, że przy następnej okazji, przy następnym nieporozumieniu z mężem zdarzy się kolejny grzech. Ważne też jest jak na sprawę zapatruje się mąż. Jemu też może być przykro, może czuć się oszukiwany...

Jeśli więc nie chciałabyś ostro owej przyjaźni urywać, to chyba powinnaś zachować daleko idącą ostrożność i wstrzemieźliwość. Z uczuciami jest trochę jak z benzyną. Przy rozlanej bawić się zapałkami jest niebezpiecznie. Staraj się więc raczej wszystko studzić, wygaszać...

J.