Ania 06.07.2006 22:20

Szczęść Boże!Mam problem z którym nie potrafię sobie sama poradzić.Otóż w styczniu zmarła moja koleżanka Ania na raka.Nie widziałam się z nią od ponad 10 lat a mimo to bardzo przeżyłam jej śmierć.Byłam na pogrzebie.Nie potrafię sobie z tym poradzić bo na początku-tj.przez około 3 miesiące pośmierci mi się ciągle śniła, a potem gdy zamówiłam za nią msze w kościele i modliłam sie dużo przestała mi się śnić ale cały czas czuję jej obecność. Czuję jej obecność na tyle że mi to troche przeszkadza.Czasem nie wiem dlaczego o niej myślę.To nie znaczy że chcę o niej zapomnieć tylko przeżywać to mniej tym bardziej że nie widziałyśmy się tak strasznie długo.
W ogóle po jej śmierci wiele rzeczy z dzieciństwa mi sie przypomniało, chodziłyśmy razem do szkoły podstawowej do jednej klasy. Nasze rozmowy i zabawy, nie wiem dlaczego wczesniej o tym nie pamiętałam.Czy jakoś ktoś może mi pomóc sie z tym uporać?

Odpowiedź:

Natrętne myśli to raczej domena psychologów. W tym jednak wypadku może warto się dalej za koleżankę modlić. Skoro pomogło to w kwestii snów...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 1 2 3

Reklama

Reklama