Gość 25.03.2018 23:50

Witam. Mam 3 pytania:
1.Czy jako osoba wierząca mogę mieć stuprocentową pewność, że Bóg wybaczy nawet najcięższy grzech (gdy widzę popełnione zło i choć nie mogę dawnej sytuacji już zmienić, to na przyszłość chcę się jednak poprawić), choć drugi człowiek nie zawsze jest zdolny do wybaczenia mi i przez to przyjaźń się popsuje, czasem nieodwracalnie?

2. Czemu jest tak, że czasem jak staram się za wszelką cenę coś naprawić w moim zachowaniu, czy uratować daną sytuację, pojednać się itd. to osiągam efekt nieraz zupełnie przeciwny? Druga osoba dziwi się, albo staje się tym bardziej 'zacietrzewiona' i nieskłonna do ponownego zaufania i po prostu mam wrażenie, że dana relacja jest już nie do uratowania, mimo moich najszczerszych chęci, wyjaśnień?

3.Sprawa modlitwy.Jeśli się o coś modlę i szukam odpowiedzi u Boga, to czemu Bóg czasami nie daje odpowiedzi? Czy w ogóle na modlitwie można otrzymać odpowiedź (nie wiem, jakieś rozjaśnienie sytuacji, przekonanie jak zadecydować)? Wydaje mi się, że ja nigdy nie otrzymuję żadnych natchnień, przemyśleń i odpowiedzi na modlitwie od Boga, choć pytam Go o wiele i mówię o trudnych sprawach gdzie naprawdę nie wiem jak postąpić i potrzebuję Jego natchnienia i pomocy.

Więc czy modlitwa służy do tego, by też szukać odpowiedzi u Boga, czy tylko bardziej do naszego dialogu i łączności z Bogiem? Nie rozumiem.

Dziękuję za rozważenie moich pytań. Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedź:

1. Bóg na pewno może wybaczyć każdy grzech.

2. Szczerze mówiąc nie wiem. Mogę tylko przypuszczać. Że chodzi np. o brak zaufania do Ciebie i doszukiwanie się w próbach pojednania drugiego dna. Albo o to, ze ta druga osoba nie chce przebaczyć.

3. Myślę, że po prostu Bogu się nie spieszy. I podpowie takie czy inne rozwiązanie, albo sam do niego doprowadzi, gdy uzna, że na to już czas. To wbrew pozorom dobrze. Czasami na właściwą odpowiedź nie jesteśmy przygotowani. Albo owych rozwiązań nie powinniśmy wprowadzać zaraz. Dlatego Pan Bóg daje jakąś odpowiedź, gdy jesteśmy gotowi.

Na przykład: ktoś pyta czy ma pójść do seminarium czy nie? Pan Bóg chciałby odpowiedzieć, że nie. Ale pytający w tym czasie chodzi z jakąś dziewczyną. Tyle że nie tą, którą ma kiedyś spotkać i związać się małżeństwem. Gdyby człowiek teraz usłyszał, że nie ma iść do seminarium mógłby pomyśleć, że jego powołaniem jest być z aktualną dziewczyną. I np. swoje pytanie by ponowił, gdy ta dziewczyna go zostawi. A Pan Bóg już wie, że za jakiś czas ten człowiek spotka inną, tę właściwą...

Więc spokojnie: we właściwym czasie Bóg da poznać swoja odpowiedź. Czy to przez jakieś natchnienie czy to przez takie czy inne pokierowanie ludzkim losem...

J.