Z 21.03.2018 16:34

Mam takie pytanie. Dawno dawno temu spotkała mnie taka sytuacja którą do dziś pamiętam. Będąc w sumie jeszcze dzieckiem zmagałem się z tym problemem dziś będąc dorosłym mam już wyrobione zdanie mimo to chcę zapytać aby potwierdzić moje zdanie na ten temat. O co chodzi?
Moi rodzice byli ludźmi żyjącymi na zasadzie "a bo co ludzie powiedzą" Zdarzył się wypadek samochodowy w wyniku którego ucierpiało auto i trzeba było je oddać do blacharza celem naprawy. Ze względu na rzekomy wstyd zabronili mi mówić co się stało a jakby co to auto stoi w garażu. Zmagałem się z dylematem pomiędzy prawdomównością a nakazem rodziców. Podobnie był kilka lat później gdy znów auto zaliczyło stłuczkę i "jakby co mów że stało się to na parkingu a nie że my w kogoś". Może to nieco śmieszne ale wtedy miałem z tym ogromny problem. Co postawić na pierwszym miejscu. Pamiętam że starałem się unikać na wszelkie możliwe sposoby odpowiedzi na niewygodne pytanie. Może była to kwestia zbyt wrażliwego młodego sumienia? W zasadzie dotykamy tu wyboru mniejszego zła. Jak odpowiadający ocenił by ten problem?

Odpowiedź:

Człowiek ma prawo do swoich sekretów, a ktoś, kto je zna powinien zachować dyskrecję. Jeśli nie wchodziła w grę czyjaś krzywda - a tak było gdyby sprawca wypadku się ukrywał - to zachowanie tego w tajemnicy jest jak najbardziej wskazane. Komuś, kto zadaje dociekliwe pytania można wtedy nic nie powiedzieć albo udzielić odpowiedzi wymijającej...

J.