Gość 16.02.2018 19:23

Szczęść Boże
Mam pytanie dotyczące dość starej sprawy, jaką jest niesławna lista zagrożeń duchowych (...) W 2013r. rozpętała ona burzę medialną, włącznie z bardzo nieprzychylnymi komentarzami środowisk katolickich (np. artykuł o. Żmudzińskiego: Egzorcysta narzędziem Boga czy szatana?). Krytyka ta była na pewno momentami przesadna i często niemerytoryczna, ale sama lista jest dość absurdalna. Świadczy o tym chociażby to, że znalazła się na niej "Odyseja kosmiczna 2001" uznana przez Stolicę Apostolską za najlepszy film lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Ponadto wiele wymienionych filmów nie budziło, żadnych obaw katolickich recenzentów. Ponadto zwraca uwagę, że nazwy zespołów muzycznych, czy nazwiska muzyków były tak poprzekręcane, że trzeba było dochodzić o kogo chodzi. Ja niestety mam problem z natręctwami, więc trudno było mi się oprzeć na mojej opinii. Zapytałem swojego stałego spowiednika - generalnie utwierdził mnie w przekonaniu, że to bzdury. Ale tak się zastanawiam na przyszłość, bo indeksu ksiąg zakazanych nie ma ale często różni duchowni tworzą sobie takie listy i indeksy i publikują w sieci. Czy jeżeli uznaję, że taka osoba jest w błędzie i mój spowiednik to potwierdzi, to czy zdaniem Odpowiadającego można, zignorować taką listę i przestać "drążyć" temat?

Odpowiedź:

Słusznie Pan zauważył, że indeksu ksiąg zakazanych nie ma. Chrześcijanin w tych sprawach powinien kierować się rozsądkiem i własnym wyczuciem. Ostatecznie może być i tak, że to, co dla jednego nie jest żadnym zagrożeniem duchowym dla drugiego może być bardzo groźne. Proszę trzymać się tego, co powiedział spowiednik i żadnymi listami "zakazanych treści" publikowanych przez księży w internecie się nie przejmować.

J.