marek 13.01.2018 14:53

witam
Na początkum pragne podziekowac za wczesniejsze udzielone mi odpowiedzi,bardzo mi pomogły tekże wielkie dzieki że jesteście.
Mam jeszcze pare pytań no które nie do końca potrafie sobie odpowiedziec z góry przepraszam że tyle tego bedzie.

Jestem osobą bardzo wieżacą i proktykująca co niedziele chodzę do kościoła ogulnie staram sie żyć zgodnie z przykazaniami ale jak wiadomo nie zawsze wychodzi bo jesteśmy tylko ludzmi.

Ostatnio nie wiem dlaczego sumienie zaczeło mi wurzucać różne sprawy z młodosci cigle zaczołem sie zamortwiać że moje spowiedzi były świetokradzkie mimo że nigdy nie szedłem do spowiedzi z checią zatajenie czegogkolwiek bo jak napisałem wyżej jestem osobą bardzo wieżacza i zawsze wyznawałem i wyznaje do tej pory zasade że PANA BOGA NIE DA SIE OSZUKAĆ BO ON I TAK WSZYSTKO WIDZI I ZAN NAS LEPIEJ NIŻ MY SAMYCH WIEC OSZUKAĆ GO SIE NIE DOA i tu moje pytania.

1.czy jęslo na spowiedzi nie wyznałem jakiegoś grzechu ale nie z checi zatajenia tylko ze złej oceny wagi grzechu to popełniłem świętokradztwo? Raz w młodości nie wyznałem grzechu w materi cięzkiej jednak uznałem że nie popelniłem go w pełni świadomie wiec jest to grzech lekki i dlatego go nie wyznałem poprostu nie potrafiłem okreslić cieżaru tego grzechu nie chce tu być źle zrozumiany gdyby wiedział napewno że jest ciężki to bym go wyznał ale jakoś tak sam nie wiedziałem czy to już grzech lekki czy cieżki wieć go nie powiedziałem dziś wiem że moglem zapytać ksiedza ale teraz to już nie zmoenia czy takie nie wyznanie grzechu przez zła ocene jego wagi czyni spowiedz nieważna? dodam że za jakis tam czas stwierdziłem że ten grzech lepiej wyznac tak czy siak i wyznałem go na spowiedzi ale nie mówiłem nic o tym wcześniejszym zatajenie z nieewiedzy tylko poprostu wyznałem grzech i tyle.

2.kiedys na jednej z moich spowiedzi powiedziełem ksiedzu że dracza mnie rózne niedociągnięcia z poprzednich spowiedzi i że niczego nie jestem już pewny ani tego że byłt złe ani tego że byly dobre i że jesli to konieczne to mogę wyznać że wszystkie moje spowiedzi i komunie do tej port pyly swietokradzkie że mogę to zrobic dla spokoju sumienia ale ksiadz odparł że nie ma takiej potrzeby czy takie wyznanie w formie wątpiliwej tęż sie liczy?czy po takiej spowiedzi taki grzech też bedzie pdpuszczony?

3.kiedyś w młodosco miałem jakieś 13 lat nie wyznałem grzechu bo nie wiedziałem jak on sie nazywa chodziło o grzech masturbacji ale ja wtedy jak go popelniłem to nawet nie wiedzaiłem że to grzech jak sie dowiedziałem to już tego nie robiłem ale nie wiedziałem jak to sie nazywa i dlatego nie wyznałem tego PROSIŁEM PANA BOGA ŻEBY MI COS PODPOWIEDZIAŁ modliłem sie mówiąć że jak sie dowiem jak sie ten czyn nazywa to go powiem odrazu ale narazie nie wiem i dlatego nie powiedziałem potem jak sie dowiedziałem to go wyznałem ale też nie mowiłem ksiedzu o tym że wczasniej tego nie mowilem tylko powiedziałem grzech i tyle czy taka spowiedz teżbyła zła,nie chciałem nic taić tylko raz że nie popelniłem grzechu świadomie nie wiedząć że to grzech a potem chciałem to wyznac na spowiedzi ale nie wiedziałem jak to nazwać człowiek w wieku 13 lat nie jest jeszcze zbyt madry.ostatnio pytalem o to ksiedza podczas spowiedzi to powiedział że nie było pelnej świadomości wieć ani grzechu cięzkiego tam nie było nie było też checi zatajenia wiec spowiedz była ważna,CZY TO TAKIE PROSTE CZY MOZE JA ZA BARDZO PRZESADZAM I POWINIENE DAC SOBIE SPOKUJ TO BYŁO W MŁODOSCI A TERAZ MAM 30L

4.CZY JESLI SPOWIADALEM SIE Z MASTURBACJI mówiąc że popelniałem naieskromne czyny samemu to wyraziłem sie jasno bo ostatnio dowiedzialem sie że jak ktoś pokrętnie wyznaje grzechy to tak jak by je taił nigdy nie mówiłem tez ile tego było bo nie wiedziałem ż e trzeba.

5.CO robić z tym wszystkim nigdy nie szedłem do spowiedzi z celem zatajenia czegokolwiek a jesli cos poszło nie tak to raczej z niedoskonałesci mojej i z niewiedzy a teraz sumienie dokucza mimo że wiem że jest ok nawet ksiedz mi powiedział że jest dobrze wszystko.

6.BYŁEM TEZ JAKIS CZAS U SPOWIEDZI GENERALNEJ I KSIEDZ PO WYZNANIU GRZECHÓW POWIEDZIAL ZE OD TEJ PORY MAM NIE SIE SPOWIADAĆ OD TEJ SPOWIEDZI GENERALNEJ ZE TRZEBA TU POSTAWIC KRESKE I ODZIELIC SIE OD PRZESZŁOECI CZY TO ZNACZY ZE MAM NIE WRACAC DO NIEJ NAWET JESLI MI SIE COS PRZYPOMNI?

7.Przeczytałem już setki definicji grzechu ciezkiego czy lekkiego ale nadal mam problem z okresleniem granicy pomiedzy jednym a drógim co znaczy grzech popelniony nie w pwłni swiadomie
zAWSZE PAN BOG BYL WAŻNY W MOIM ŻYCIU I NIGDY NIE CHCIAŁEM GO OSZUKAC ALE CZASEM SPOWIEDZ MOJA NIE BYŁA DLA MNIE ZADOWALAJĄCA BO CZEGOS NIE NAZWAałem DOSC DOKŁADNIE CZASEM WCALE NIE WIEDZIĄŁEM JAK SIE WYSŁOWIĆ ALE WIEM JEDNO ŻE ZAWSZE Z TEGO CO WIEDZIAŁEM ZE JEST GEZECHEM CIEŻKIM SIE SPOWIADAŁEM BO JAK PISALEM WYŻEJ BÓG LEPIEJ NAS ZNA NIŻ MY SAMYCH SIEBIE CZY JUZ POWINIENIENEM DAĆ SOBIE SPOKÓJ Z PRZESZLOŚCIĄ I TAK JAK RADZIŁ KSIADZ ODCIĄĆ SIE GROBĄ KRESKA OD PRZESZŁOSCI BO JAK TO MI KTOŚ NAPISĄŁ PRZEBACZENIE TO ŁASKA ANIE NASZA ZASŁUGA
POZDRAWIAM

Odpowiedź:

Właściwie wystarczy tu jedna odpowiedź: trzymaj się tego, co powiedział spowiednik. On w sakramencie pokuty ma władzę odpuszczania i zatrzymywania grzechów. Jeśli odpuścił, odpuścił też sam Bóg. Jeśli powiedział, ze masz nie wracać do przeszłości, to tę jego decyzję szanuje sam Bóg. I na pewno nie będzie miał pretensji, że posłuchałeś spowiednika.

Ale szczegółowo...

1. Gdy ktoś kiedyś uznał, że grzech jest lekki i nie wyznał go w spowiedzi, a potem uznał, że jednak ciężki, to powinien na najbliższej spowiedzi o sprawie powiedzieć. Mówiąc, ze chodzi o dawną sprawę. Nie robiłbym jednak problemu z tego, że wyznając o dodaniu tego zapomniałeś... Zatajenia nie było, nie było więc grzechu ciężkiego.

2. Wierz księdzu. Skoro powiedział jak powiedział, to tak jest. A powiedział nie w rozmowie, ale przy spowiedzi. W konkretnej sytuacji ma zresztą prawo nie tylko ściśle trzymać się zasad, ale je interpretować. Skoro uznał, że nie ma potrzeby, to do tej przeszłości nie wracaj. Tak zdecydował i na pewno sam Bóg tę decyzję szanuje. Skoro odpuścił grzechy, to odpuścił je też sam Bóg.

3. Ksiądz zdecydował, że wszystko jest w porządku? To tego się trzymaj. Z powodów, które wyłuszczyłem w poprzednim punkcie.

4. Wydaje mi się, że to określenie jest jest dla spowiednika jasne. Nie ma powodu, żeby sobie coś wyrzucać.

5. Znów to samo: ksiądz w spowiedzi powiedział, ze jest OK? To jest OK. Decyzja spowiednika w takich sprawach jest rozstrzygająca. Nie ma co roztrząsać czy miał prawo czy nie. Miał. Bo w spowiedzi pełni rolę sędziego, którego decyzja jest szanowana przez samego Boga.

6. Skoro ksiądz w spowiedzi generalnej powiedział, że masz postawić kreskę i nie wracać, to znaczy, że masz nie wracać. Nawet jeśli coś Ci się jeszcze przypomni. Bo wracanie do przeszłości uniemożliwia Ci sensowne życie dziś. A wszystko Ci już Bóg wybaczył. Nawet jeśli niedoskonale, niedokładnie coś tam wyznałeś.

7. No właśnie. Boże przebaczenie jest łaską, nie naszą zasługą. Tego się trzymaj. To nie jest tak, że Bóg przebaczy tylko wtedy, jeśli wszystkie rubryczki w podaniu o przebaczenie skrupulatnie i drukowanymi literami wypełnimy.

J.