Mati_a2 19.07.2017 16:50

Co odpowiadający sądzi o samorozwoju? Jeśli ktoś jest przykładowo nieśmiały, samotny to czy byłoby to coś niezgodnego z chrześcijaństwem gdyby walczył z tym nie na zasadzie proszenia Pana Boga o zmianę sytuacji tylko poprzez np przerabianie kursów pewności siebie, ktore polecają ćwiczenia na przełamywanie strachu poprzez wychodzenie ze strefy komfortu np mówienie przykładowo "cześć" kilku obcym osobom dziennie, porozmawianie z kimś nieznajomym i zmienienie swoich przekonań na takie przykładowe "Inni ludzie nie wyznaczają mojej wartości", "Strach przed wyśmianiem w towarzystwie jest irracjonalny" itp ?
Po drugie, czy jeśli ktoś chce poznać znaleźć dziewczynę, a brak mu obycia w towarzystwie to mógłby dla treningu filtrować z koleżankami, oczywiście nie w sposób wulgarny ale po to by wyrobić sobie umiejętność dobrej rozmowy? Czy takie zwroty jak : (jeśli odpowiadający uzna że są nieodpowiednie w jakiś sposób dla czytelników to proszę o wymazanie ich) "co robiłaś w nocy?" "i jak się wtedy czułaś" "czy to było dla ciebie przyjemne" użyte w rozmowie oczywiście świadomie, że mogą kojarzyć się dwuznacznie są dopuszczalne?
Pozdrawiam

Odpowiedź:

1. Przełamywanie swojej nieśmiałości ćwiczeniami, o których napisałeś na pewno nie jest żadnym grzechem. Człowiek może zmieniać świat i siebie samego także inaczej, niż tylko modlitwą. 

2. Moim zdaniem zadawanie takich pytań koleżance jest impertynencją. Czyi jest obraźliwe, aroganckie i niekulturalne. Z kolegami czy koleżankami można rozmawiać na tysiące różnych tematów. Nie trzeba zaraz pytać o sferę intymną. 

Obawiam się zresztą, że tym sposobem z kompleksów nie tylko się nie wyleczysz, ale je pogłębisz. Bo po takich pytaniach pewnie żadna z koleżanek nie będzie chciała z tobą rozmawiać. I będzie miała rację. Po co rozmawiać z kimś, kto na dzień dobry wprawia je w zakłopotanie?

J.