Choroby 22.10.2016 03:57

1.Czy złe duchy mogą wywoływać u ludzi choroby.
2. Jestem osobą, która szanuje inne religie, ponieważ uważam,że dyskusje na temat wiary powinny mieć podłoże merytoryczne a nie emocjonalne. Czy to, że nie wykorzystuje wiedzy do "nawracania" ludzi niewierzących jest czymś złym. Uważam, że jeżeli ktoś jest nie wierzący to nie ma sensu go na siłę przekonywać jeżeli ma założenie, że i tak żadne argumenty go nie przekonują. Moje przekonanie formułuje w zdaniu: Należy niewierzącym pozwolić być niewierzącymi. Niestety spotykam się z krytyką tego stanowiska.
Czy katolik ma obowiązek głoszenia ewangelii wszystkim ludziom?

Odpowiedź:

1. Doświadczenie egzorcystów wskazuje, że czasem opętania są związane z różnymi dolegliwościami, zwłaszcza natury psychicznej. Ale czy np. demon może wywołać grypę czy zawał serca? Trudno powiedzieć. Raczej nie...

2. Nie ma obowiązku walenia głową w mur. Jeśli wiadomo, że ktoś nie chce przyjąć Jezusa, to natarczywość tylko go zezłości. I przyniesie odwrotny skutek. Natomiast na pewno powinniśmy być gotowi do mówienia o Chrystus, gdy taki człowiek sam temat wywoła; gdy zobaczymy, że oczekuje od nas jakiegoś wyjaśnienia czy argumentu...

Co do postawy owych znajomych... Oczywiście nie wiem jak to w Twoim wypadku konkretnie wygląda. Mam jednak czasem wrażenie, że Ewangelia bywa nie z miłości do bliźnich, z chęci, by i oni poznali Chrystusa, ale z miłości własnej; dla spokoju własnego sumienia. Czasem bywa chyba i tak, że głosi się Chrystusa tym ludziom na złość; żeby mieć powód do pokazania, jacy to są podli i niewdzięczni. Ten, kto dba o sprawę Jezusa będzie się zawsze starał działać tak, by w pierwszym rzędzie do Boga swoim zbyt ostrym słowem albo czczą gadaniną nie zrazić. I będzie raczej świadczył o Jezusie swoim życiem, a nie pouczał czy beształ...

Wielką rolę odrywają tu osobiste relacje między głosicielem a tym, który głosi. Jeśli są nacechowane szacunkiem, życzliwością, wtedy chętniej się głosiciela słucha. Łatwiej zastanowić się nad tym co mówi. Jednak gdy w relacjach jest wyraźna niechęć.. Cóż... Takie głoszenie Chrystusa raczej będzie nawet szkodliwe....

Może przesadzam, ale miewam czasem wrażenie, że wielu chrześcijan zapomniało już o II przykazaniu. Zakazuje ono wykorzystywania Boga dla załatwiania swoich spraw. A tak to chyba czasem z tym głoszeniem bywa. Bóg jest niesiony jako sztandar, ale cel tego działania jest inny. Może być nim nawet chęć upokorzenia bliźnich...

J.

 

 

 

na złość