FIDES ET RATIO 21.12.2015 09:41

Zastanawia mnie już od dłuższego czasu kwestia osób nie wierzących niektórzy z nich z nienawiścią wypowiadają się na temat kościoła i księży. Jak zrozumieć takie osoby przecież skoro nie wierzą w Boga to dlaczego go krytykują Czy nie powinno być tak, że jeśli nie wierzę to jestem obojętny nie wiem czemu służy taka krytyka, przecież Bóg nikogo nie skrzywdził aby go obrażać. Czy odpowiadający pomógłby mi zrozumieć niewierzących.

Odpowiedź:

Niestety, nie pomogę, bo sam jestem tym zjawiskiem zdziwiony. Faktycznie, wielu deklarującym się jako niewierzący niewiara nie przeszkadza obwiniać Boga o wszystko zło. Tym zresztą tłumaczą swoją niewiarę. Brak konsekwencji jest tu ewidentny, ale co zrobić....

Wydaje mi się jednak, że to bardzo ważna obserwacja, z której warto wyciągać wnioski. Otóż ci ludzie nie są tak naprawdę niewierzącymi. Z jakiegoś powodu - słusznego czy nie - obrazili się na Pana Boga. I nie tyle w Niego nie wierzą, ile Go odrzucają. Podobnie jak diabeł (nie chodzi mi o porównanie tych ludzi do diabła, ale tylko o analogię postawy). Jeśli chcemy tym ludziom pomóc wrócić do Boga, to nie musimy ich przekonywać, że Bóg jest. Musimy im przywrócić nadzieję. Nadzieję, ze Bóg jest dobry.

Powodów dla których ludzie przyjmują taką postawę może być całe mnóstwo. Czasem będzie to w mniejszym albo większym stopniu wymówka. Czasem u jej źródeł będzie jakaś osobista tragedia. A jeszcze kiedy indziej zgorszenie. I mam tu na myśli nie tyle doprowadzenie człowieka do grzechu, ale spowodowanie, że powstał w nim fałszywy obraz Boga. Np. nietrudno sobie wyobrazić, jako obraz Boga może powstać w dziecku, którego pobożny ojciec notorycznie nadużywa alkoholu, a jednocześnie domaga się posłuszeństwa ze względu na IV przykazanie.... Bóg jawi się wtedy jako ktoś z gruntu niesprawiedliwy, stający nie po stronie ofiary, ale oprawcy. To fałszywy obraz Boga, ale niestety, taki czasem, wskutek różnych okoliczności,  w człowieku się kształtuje...

Myślę, że przy okazji powinienem zwrócić uwagę jeszcze na jedno: niewiarę spowodowaną grzechem. Bardzo trudno komuś, kto popełnił jakiś wielki grzech czy mniejszy, ale często uwierzyć, ze Bóg w ogóle może mu wybaczyć. Zwłaszcza że trudno mu żałować (tak jest np. często z grzechami przeciwko VI przykazaniu). Taki człowiek musi na nowo odkryć Bożą łaskawość. Musi odkryć, że Bóg Go rozumie i chce mu wybaczyć. Nie wiem, czy można do tego kogoś przekonać. Ale na pewno można się modlić, by Bóg człowieka taką łaską obdarował...

J.